Story of one picture


This blog is dedicated to reflections on leadership, business, and technology.

Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.

Enjoy reading.
Życie to gra.

Życie to gra.

Tuesday, June 11, 2024

by Aleksander Poniewierski, APConsulting

Luke Rhinehart, znany bardziej pod pseudonimem George Cockcroft, wydał w 1971 roku książkę science fiction pod tytułem "The Dice Man". Myśl przewodnia tej książki, lub bardziej losów jej bohatera, była wynikiem rozważań nad losowością naszego życia. Główny bohater książki jest psychiatrą, który postanowił podejmować swoje życiowe decyzje uzależniając je od rzutu kością do gry. Znudzony rutyną i jej przewidywalnością początkowo urozmaica swoje życie o element losowości, a w późniejszym etapie zaczyna wierzyć, że za losowością stoi jakaś ponadludzka siła. Co ciekawe, mimo że książka okazała się niemałym sukcesem, nie doczekała się do chwili obecnej ekranizacji. Zainspirowano się nią kilkukrotnie, ale film nie został zrealizowany.

W latach '90 ubiegłego wieku na biurkach wielu menedżerów pojawiał się bardzo popularny gadżet w postaci ruletki do podejmowania decyzji. Sam taki miałem i użyłem go na kilku spotkaniach, aby zobaczyć, co by się stało, gdyby decyzje podejmował "ślepy los" a nie doświadczenie, intuicja i wiedza. Oczywiście, użycie ruletki było formą zabawy, czy wręcz sposobem na relaks, który odstresowywał podczas spotkania. Ale czy światowy sukces sprzedażowy tej zabawki nie ma czasem głębszego kontekstu?

Okazuje się, że wielu z nas ma problem z podejmowaniem decyzji oraz akceptacji ich konsekwencji. Nie mówię tu o teorii decyzji racjonalnych i optymalnych, o których już pisałem, ale o takich prozaicznie bez znaczenia, decyzjach dnia codziennego.

Fascynacja okultyzmem czy mantyką jest stara jak świat. Wielu spośród największych przywódców i liderów poszukuje "głosu z innego świata". W niektórych przypadkach jest to religia, w innych przepowiednia. Wielu z nas, myśląc o ważnym wydarzeniu w naszym życiu, dokonuje własnych wróżb, stawiając zakład, że jeśli coś się wydarzy, to będzie dobrze, a jeśli nie – to źle. Szukamy nadziei i pokrzepienia. Szukamy potwierdzenia naszych decyzji w ślepym losie. Czasami sami się oszukujemy, wiedząc, że szansa na jakieś wydarzenie jest większa, obstawiamy naszą decyzję na to właśnie wydarzenie. Jak byłem młody, często dopingowałem się w ten sposób, wróżąc wynik egzaminu na studiach czy w szkole uzależniając go od np. ilości osób w autobusie z okularami. Jeśli było ich więcej niż 10 do następnego przystanku, to egzamin miał pójść dobrze. Myślę, że wiele osób tak robiło i robi. To jest nam potrzebne, a jak nie jest po naszej myśli, to robimy drugi test lub zapominamy o wyniku.

W Japonii bardzo popularną formą rozrywki jest Pachinko. Bardzo głośne automaty z metalowymi kulkami. Forma hazardu, w której nie wygrywa się pieniędzy, lecz różnego rodzaju nagrody. Oczywiście, można przegrać wszystko i nie dostać nawet batonika. Nie chodzi o wynik, ale o proces. Właściciele salonów, rozumiejąc swoich klientów, mają specjalne strefy, w których zawsze się wygrywa.

W życiu raz się wygrywa, innym razem przegrywa. Często przypisujemy wygraną losowi. Często, nie mając wpływu na proces, doszukujemy się magii lub siły wyższej. Stawiając czoła porażce, usprawiedliwiamy ją pechem lub złej passie. Lepiej znaleźć niematerialnego winnego porażki niż doszukiwać się błędów u innych, nie wspominając już o sobie.

Zdjęcie zrobione w 2009 roku w Osace w salonie Pachinko. Najbardziej zapaleni gracze spędzają w tych salonach całe dni i wieczory.

Dedykuję je liderom wierzącym w szczęście. A w szczególności tym, co temu szczęściu potrafią pomagać.

No comments yet
Search