Story of one picture
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing

Zabawa z Agentem
by Aleksander Poniewierski, APConsulting
Oj, nie ma nic gorszego jak wolne popołudnie. Człowiek ma do wyboru spacer, książkę, teatr, film na Netfliksie... albo zabawę z agentem AI.
Pewnie za młodu jeszcze kilka atrakcji by znalazł, ale postanowiłem przepalić trochę tokenów i kilka litrów wody. Na co?
Od jakiegoś czasu sporo się słyszy o poziomie naukowym doktoratów czy habilitacji w polskiej nauce. Rozpocząłem więc zabawę. I mimo że nie wiedziałem, jak będzie, to była przednia zabawa... Zachęcam każdego z Was do eksperymentów.
Uruchomiłem trzy różne środowiska i rozpocząłem od własnej pracy doktorskiej. Szybka odpowiedź i nawet specjalnie się nie czerwieniłem, kiedy agenci dokonali gruntownej analizy ogólnie dostępnego tekstu (bo taki mam od 2008 roku) oraz kilku wcześniejszych artykułów, nawet z 2003 roku. Agent wydał werdykt (recenzję) i uznał, że jest 9/10, wskazując wady, ale potrafił też bardzo trzeźwo odnieść się do czasu, w którym była pisana, co oczywiście nie było zaskoczeniem, uznał ją za nowatorską (sic). To tak dla poprawienia humoru i połechtania własnego ego.
I wtedy wpadłem na doskonały pomysł.
Poprosiłem o porównanie tej analizy z doktoratami kilku znanych medialnie osób. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem, że większości prac nie ma dostępnych online. Nie można do nich dotrzeć. Są jakieś pokrętne wnioski do archiwów lub zastrzeżenia, że powstały na ich podstawie książki i że są chronione prawem autorskim. No fajnie, ale ani jedna z tych prac, o które prosiłem, nie była robiona na prywatnych uczelniach, lecz na publicznych. Nie muszę dodawać wyrobionego sloganu „za nasze”, ale trochę tak jest.
Wpisuję więc kolejne osoby i kolejne, i kolejne, a agenci porównują i analizują. Pytam o oryginalność, tezę, o to, jak wypada badanie czy wniosek. Agenci szybko docierają do różnych kontrowersji. Jeden podważany i oskarżany o plagiat, inny, że to nie doktorat, a podsumowanie literatury, jeszcze inny, że wartość jest, delikatnie mówiąc, dyskusyjna. I nie mówię tego ja, lecz zwierz, jakim jest AI.
Po ponad dwóch godzinach zabawy poprosiłem o dokonanie stworzenia wektora jakości (oczywiście wg AI, co podkreślam) kilkunastu prac, które udało mi się wydobyć. Ojojoj, źle to wyglądało. Potem dołożyłem kilku "superfachowców" z polskiej sceny naukowej i nastąpiło przewartościowanie skali. Po uwzględnieniu cytowań z różnych baz i tym podobnych prawie wszystkie celebryckie doktoraty spadły do 1 lub 2/10.
Wniosek: nie wiem, czy to był dobrze spędzony czas. Nie wiem, czy lepiej byłoby odpalić TikToka czy poczytać plotkarski portal. Wiem jedno, te narzędzia AI są naprawdę fajne i zabawy dają co niemiara.
Aha, jeszcze o jedną rzecz poprosiłem tych agentów: aby ocenili, na ile te doktoraty są przydatne i wdrażalne... Nie dowiedziałem się, bo mi się tokeny skończyły.




