Story of one picture
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing

Wszyscy się znamy na AI
by Aleksander Poniewierski, APConsulting
To bardzo naturalny trend – wszyscy się znają na AI, albo zachwalają jej korzyści, albo ostrzegają przed nieuchronną zagładą ludzkości.
Kiedyś jechałem taksówką w Nowym Jorku, na Manhattanie, na spotkanie do Bloomberga. Podając adres taksówkarzowi, ten zapytał mnie, czy zajmuję się technologiami. Odpowiedziałem twierdząco, a on od razu rozpoczął dyskusję, mówiąc, że to prawdopodobnie jego ostatni kurs, gdyż znalazł inną pracę. Zapytałem, jaką. Odpowiedział, że będzie kopał bitcoiny. Wyłożył mi teorię, że świat się zmienia i że wkrótce dolara nie zobaczymy w płatnościach, a wszyscy będą płacić kryptowalutami. Opowiedział mi anegdotę o mieście Boogie w Górach Skalistych, gdzie każdy mógł przyjść i kopać złoto, nazywając to rewolucją. Zainteresowany, zapytałem o więcej szczegółów. Pan z wielką pasją opowiadał, że przeprowadza mały test z trzema czy czterema koparkami (kartami graficznymi), podłączonymi do prądu w budynku, gdzie w czynszu jest opłata za prąd i niezależnie od zużycia, opłata jest stała. Ale jeśli to mu się uda, jego brat w Pakistanie już czeka z chłodnym miejscem, i razem rozwiną prawdziwy biznes. Nie komentowałem, a nawet przytakiwałem, bo po co rozwiewać nadzieje człowieka. Każdy ma jakieś marzenia.
Wielokrotnie spotykałem się z brakiem zrozumienia, jak kształtują się trendy rynkowe, spekulacyjne banki, czy jak wprowadza się kontrowersyjne tematy do debaty publicznej. W istocie chodzi o to, aby ludzie mówili, żyli tematem, który z jednej strony budzi marzenia, a z drugiej – obawy. Tylko wtedy można na tym zrobić dobry biznes. Bo o biznes tutaj chodzi.
Nie chodzi o to, że ktoś się zastanawia nad tysiącami ludzi, którzy stracą pracę. Bo stracą. I pojawi się zapotrzebowanie na jeszcze większą liczbę ludzi do nowych zadań. A ci, co pracę stracili, przekwalifikują się, i będzie im lepiej. Nie chodzi tu o zagadnienia etyczne czy bezpieczeństwo. Każda komplikacja wprowadza ryzyko. Im bardziej skomplikowane rozwiązanie, tym więcej niewiadomych, które ujawniają się jako nowe zagrożenia, które trzeba zaadresować w przyszłości.
W tych trendach chodzi o ruszenie rynku, pobudzenie działania. O to, aby giganci, których usługi czy produkty się komodytyzują, wprowadzali nowe, innowacyjne rozwiązania sprzedawane z większą marżą. Im bardziej te rozwiązania są unikatowe i próg wejścia (finansowy lub intelektualny) wyższy, tym lepiej. Ten wyścig jest nastawiony na zysk. I tylko na zysk.
Chodzi o to, aby każdy (dosłownie) widział swoją szansę w tym wyścigu. Począwszy od krajów, które muszą zaistnieć w tworzeniu, bo inaczej nie będą się liczyć, poprzez przedsiębiorstwa, które w tym wyścigu starają się znaleźć przewagę konkurencyjną, aż po szarego obywatela, który widzi nadzieję na lepsze jutro.
Wielokrotnie pisałem i mówiłem, że „AI doesn’t matter” – sztuczna inteligencja nie jest istotna. Dzięki niej nie da się zbudować przewagi konkurencyjnej. Ona już jest standardem, takim jak keczup. Po prostu jest i będzie, i należy nauczyć się, jak ją wykorzystać – oczywiście jak najbardziej skutecznie i etycznie. Nie da się powstrzymać jej rozwoju i nie da się jej mieć tylko dla siebie. Sztuka polega na tym, czy decydenci na poziomie kraju, firmy, branży będą umieli ją skutecznie wykorzystać. Tu kryje się prawdziwa sztuka.
A co z wątkiem taksówki? Z mojego doświadczenia wiem, że jak temat jest omawiany w taksówce, to już jest „po zawodach”. Oznacza to, że śmietanka jest już zagospodarowana, mleko jest już wypite, a większość liczy na kaucję za butelkę.
Zdjęcie zrobione w Barcelonie w Sagrada Familia w 2018 roku.
Dedykuję je wszystkim, którzy nakręcają się na temat, nie rozumiejąc większego obrazka.




