Story of one picture
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing

Wpadka
by Aleksander Poniewierski, APConsulting
Dlaczego tak się dzieje, że ludzie budują swój autorytet latami, a rujnują go jednym zdaniem? Nawiązuję do podcastu Ewy Woydyłło i jej dziwnego wynurzenia o Idze Świątek. I nawet jeśli ma rację, to forma wypowiedzi rani jak nóż wbity w serce. Mniej już bolą nas, Polaków, słowa o Białorusince (sic!), ale jako że zostały wypowiedziane w jednym potoku, brzmią jak szydzenie i nazwana nienawiść.
Kiedyś usłyszałem, że lepiej nie mówić prawdy, jeżeli moment jest nieodpowiedni. Nie warto mówić choremu, że nie ma nadziei, nie warto zwracać uwagi na plamkę na kreacji na dwie minuty przed balem. Ale to tylko „nie warto”.
Nie można natomiast oderwać się od ziemi i wylać (nawet jeżeli bardzo się w to wierzy) krytyki w miejscu, gdzie nikt jej nie oczekuje. A już na pewno, jeżeli mówi to terapeuta i doświadczona osoba kierująca się zasadą: „nie oceniaj”.
Słowa ranią jak kule. Przekonał się o tym każdy, na kogo spadła fala krytyki napędzana zawiścią i bezpodstawnym osądem. Ciężko jest się bronić i odpierać argumenty, kiedy nawet najmniejsza próba wyjaśnienia odbierana jest jako usprawiedliwianie się. Gdy jednak ocena płynie z ust autorytetu i jest bardzo, ale to bardzo osobista dla osoby atakowanej, może być śmiertelna.
Kto jest więc postacią tragiczną w tym incydencie? Nie Iga, która została zaskoczona sławą i sukcesem, lecz terapeutka, która z niewiadomych powodów wycisnęła pryszcza z jadem.
W biznesowym, korporacyjnym świecie takie sytuacje zdarzają się notorycznie. Doskonale zapowiadający się młody człowiek, starający się i osiągający sukcesy. I nagle — boom — podczas ocen rocznych ktoś z „autorytetem” rzuca argument: „tak, ale…”. Widziałem to setki razy. Jeżeli na spotkaniu nie ma przyjaznej duszy, kogoś, kto odbije argument i oceni sytuację trzeźwo, to przylepiana jest łatka. A ciężko ją potem zerwać.
Dlatego tak ważne jest, aby autorytety ważyły słowa i nie oceniały. Ważne jest, aby w chwili słabości lub po prostu gorszego dnia nie wylały z siebie ukrytych frustracji. A dla tych autorytetów jest to przestroga: dorobek i szacunek traci się przez uwierzenie, że stało się bogiem.




