Story of one picture


This blog is dedicated to reflections on leadership, business, and technology.
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing
Podcast available at:

Wenecja korporacji

Wenecja korporacji

Wednesday, January 14, 2026

by Aleksander Poniewierski, APConsulting

Pandemia COVID nadała bardzo ciekawy bieg zmianom gospodarczym na świecie. Poza przemodelowaniem łańcuchów dostaw, uzmysłowieniem biznesowi, że można pracować zdalnie, masowym wdrażaniem rozwiązań chmurowych i wieloma innymi radykalnymi i rewolucyjnymi zmianami, nie wspominając o szybkim bogaceniu się korporacji, stworzyła jeszcze jedną bombę z odroczonym zapłonem. Bomba ta tliła się już w 2024, piszczała w 2025, a teraz wybucha.

Chodzi o pracę zdalną. Pamiętam moją rozmowę z _Beata Mońka_ późną jesienią 2020 lub na wiosnę 2021. Rozmawialiśmy o tym, że korporacje będą miały bardzo duży problem, aby zmusić ludzi do powrotu do biur. Tak się stało. W różnym stopniu poradziły sobie z tym firmy. W niektórych praca zdalna nadal jest sporą częścią etatu. Ciekawe są natomiast konsekwencje tego zjawiska na rynku nieruchomości w USA. Mówi się nawet, że na pewnych obszarach „perfect storm” może wywołać kryzys podobny do tego z 2008 roku.

W czasie COVID duże miasta Ameryki opustoszały. Nowy Jork zamienił się w pustynię. Ludzie masowo zaczęli wyjeżdżać na Florydę do miast „baniek”, takich jak Sarasota, Tampa czy Miami. Ceny nieruchomości gwałtownie wzrosły nawet o 300% w zaledwie dwa lata. Administracja, jak to administracja, z opóźnionym zapłonem rozpoczęła proces „milk cow”, czyli, po naszemu, dojenia podatnika. Podatki katastralne wzrosły o 100%, wzrosły koszty HOA (czyli koszty administracji osiedlami).

Trzecim wirusem okazał się masowy odpływ firm ubezpieczeniowych z Florydy. Po huraganach koszty rekompensat były zbyt duże, więc zostały małe firmy, które musząc płacić gwałtownie rosnące stawki reasekuracji, przeniosły je na klienta końcowego. To z kolei spowodowało, że w 2020 roku ubezpieczenie domu wartego 1 milion USD kosztowało rocznie ok. 10 tysięcy dolarów, a dzisiaj kosztuje znacznie ponad 30 tysięcy. Mówiąc w wielkim skrócie, koszty utrzymania wymarzonych domów zwiększyły się kilkukrotnie. W wielu przypadkach to, co miało być tanią oazą dla pracujących zdalnie rodzin, jest pułapką pochłaniającą więcej, niż rodziny te zarabiają.

Ludzie starają się sprzedawać domy, ale nie ma chętnych na zakup nieruchomości z tak wielkimi kosztami stałymi. Dodatkowo spadające ceny dają kalkulację wprost szokującą dziesięcioletni koszt utrzymania jest większy niż wartość nieruchomości. Panika.

Firmy domagają się powrotu pracowników, pracownicy nie są w stanie wyjechać. Do tego wszechobecne AI, które dokładnie uderza w tę grupę pracowników (prace usługowe, cyfrowe i zdalne).

Wenecja jest świetnym miejscem na długi weekend. Pięknie słońce świeci, ludzie pływają, lody smakują cudownie. Ale jesienią poziom wód się podnosi, prąd przynosi śmieci i, mówiąc generalnie, jest nieciekawie. Zresztą historycznie (pod koniec XX wieku) karnawał zaczęto promować po to, aby w martwym sezonie namówić turystów do zasilenia topniejącego budżetu miasta.

Na horyzoncie predykcji noworocznych (tak jak zresztą pisałem w jednym z blogów) pojawił się nowy termin, w sumie trochę odgrzewany, mianowicie płynne przedsiębiorstwa (liquid enterprises). Wszystko za sprawą Michaela Bayerle’a i jego książki pod tym samym tytułem. Książka ma już 10 lat, ale dziś właśnie zaczyna być bardzo aktualna. Autor przekonuje, że siła organizacji musi wypływać wprost z niepewności czasów, w których żyjemy.

Siłą Wenecji było miejsce jej powstania. Pale stanowiące fundament miasta, mimo że kilkadziesiąt kilometrów w głąb lądu można je było zbudować na solidnej skale. Sprawnie dostosowujący się do realiów kupcy, kumulujący majątki i przeznaczający je na armię, aby chronić szlaki handlowe. I wreszcie sam koncept zalewanego i niepewnego miasta, po które nie warto było sięgać militarnie.

Podoba mi się ta koncepcja. Co więcej daje wyśmienitą okazję do odbicia. A jeśli rozejrzymy się dookoła, to właśnie w taki sposób powstają „tygrysy”: Izrael, Korea Południowa, Singapur, Rwanda. Wokół wrogowie, dramatyczna historia i wyśmienicie wykorzystany czas.

 

No comments yet
Search