Story of one picture


This blog is dedicated to reflections on leadership, business, and technology.
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing
Podcast available at:

Uczeń czarnoksiężnika

Uczeń czarnoksiężnika

Sunday, February 1, 2026

by Aleksander Poniewierski, APConsulting

W technologii następuje specyficzny moment, kiedy dojrzewająca technologia zamienia się w horyzontalną falę zalewającą świat. Można to porównać do koncepcji perfect storm, gdy spotykają się kilka frontów atmosferycznych. Tornado jest wówczas szalone. Zazwyczaj w technologii (ICT) jest to dramatycznie spadająca cena, miniaturyzacja lub/i moc obliczeniowa dająca szansę dokonywać niemożliwego.

Od lat 2000 obserwujemy boom e-commerce za sprawą płatności mobilnych, szybkiej dostawy towarów i możliwości ich prawie bez kosztowego zwrotu. Dla wielu właśnie ten czynnik, czyli „model Zalando”, stał się bodźcem do zakupów online.

Platformy sharing economy, takie jak UBER czy Airbnb, opanowały świat ze względu na to, że użytkownicy sami zainwestowali w terminale (smartfony) stale podłączone do internetu (connected) oraz network effect dający obiektywne (statystyczne) oceny usług lub towarów.

Teraz czas na spełnienie marzenia człowieka. Pamiętacie bajki Disneya o miotłach, które same sprzątają w czasie, gdy ich właściciel odpoczywa? Lub o marzeniu leżenia pod palmami, gdy pracuje dla ciebie dochód pasywny? Jest to pokusa tak wielka, a zarazem tak skrajnie absurdalna, że musi wyjść.

Ludzkość sprzedała swoją duszę. Dokładnie mówiąc, swoją prywatność. Nie musisz już dzisiaj nikogo namawiać, aby zrozumiał, że wystarczy kliknąć „I Agree”, aby dostać pozorną nagrodę. Funkcjonalność zupełnie darmową i ułatwiającą życie za cenę prywatności i danych o naszych aktywnościach. I pomimo że od czasu do czasu przychodzi refleksja, i tak zwycięża lenistwo i pazerność ludzka.

I tu właśnie pojawia się AGENTIC, cały na biało. ClaudeBot czy A2A Protocol, lub inne wymyślne i transparentne dla zwykłego zjadacza chleba mechanizmy agentic e-commerce, mikropłatności i tokenizacji transakcji w wirtualnym świecie.

Uczeń Czarnoksiężnika (The Sorcerer’s Apprentice), w którym Myszka Miki zaczarowuje miotłę, żeby nosiła wodę zamiast niego (bo to chłopiec), a potem wszystko wymyka się spod kontroli. Ale o tym kiedy indziej. A więc ja leżę, a rzeczy dzieją się same. Ja pstrykam aparatem na przedmiot i naciskam „kup”… a wszystko już samo się dzieje. Przecież mam płatność, ustalone miejsce odbioru przesyłki i tylko muszę podjechać i odebrać paczkę. Ooooo, a może sama dronem doleci pod drzwi domu? Pewno, dlaczego nie.

Albo zaplanuję urlop, ale tak, aby było najtaniej i według moich preferencji. I bynajmniej nie według trzech kryteriów: cena – czas – liczba przesiadek, jak to ma miejsce dziś w portalach turystycznych, ale aby kryteriów było 100 lub 200, bo dla agenta to nie ma znaczenia. Jemu nie trzeba ograniczać opcji wyboru, bo inaczej się zniechęci i nie kupi. Niech weźmie pod uwagę ilość miejsca na nogi w samolocie, czy czasem nie lecę obok płaczącego dziecka albo czy liczba punktów lojalnościowych wystarczy na darmowy salonik, kanapkę lub 10% upustu na Ubera na lotnisku.

To nie przyszłość, to dzieje się już. A to oznacza, że za 12 miesięcy szpanem pokolenia Z, milenialsów i wszystkich niewykluczonych cyfrowo będzie osobisty asystent, uczeń czarnoksiężnika pochodzący ze stajni któregoś z Big Techów.

No comments yet
Search