Story of one picture
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing

Strupek
by Aleksander Poniewierski, APConsulting
Każdy z nas się kiedyś wywrócił. Rower, potknięcie, a może i poważniejszy wypadek. Nasze ciało ma zdolność regeneracji. Rany pokrywają się strupami. Trochę krwi, osocza i tworzy się chropowata warstwa. Rana się goi i przychodzi chęć zdrapania strupa. Po co? Tego nikt nie wie, ale chęć jest bardzo silna. Jedna część naszego mózgu mówi: „nie rób tego - będzie bolało i może się wdać zakażenie”, ale druga popycha nas do nieracjonalnego zachowania.
Jak już zerwiemy strupek, to przychodzi chwila refleksji. Po co mi to było? Ale jest za późno. Przy kolejnej okazji kompletnie nie pamiętamy, jak to bolało. Znowu zrywamy.
Na początku XX wieku w Stanach Zjednoczonych niejaki John Ridley Stroop (nie mylić ze zbrodniarzem wojennym Jürgenem Stroopem) opracował pewien test. Mianowicie zapisane nazwy kolorów są przedstawiane badanemu z prośbą o odpowiedzenie, jaki jest kolor. Ale zapis kolorów jest inny niż ich znaczenie. Np. napis „zielony” zapisany jest kolorem czerwonym, napis „żółty” kolorem niebieskim itd. Okazuje się, że poproszeni o odpowiedzenie na pytanie badani, jakie są kolory, często mylą rzeczywisty kolor z jego nazwą zapisaną wyrazem.
Warto zrobić sobie ten test, bo jest zabawny. Niby prosta rzecz, a cieszy. W tym teście, podobnie jak w zerwaniu strupa z rany, walczą nasze dwie półkule mózgowe. Ta logiczna i ta impulsowa.
Tę prawidłowość wykorzystujemy często w systemach sprzedażowych, wywołując u klienta pewnego rodzaju impuls. Czarna cena małym drukiem i obok jasno czerwonym - obniżona. Nieważne o ile... jest promocja. Dwa guziki: tak / nie przy wyjściu z formularza. Wyjście na czerwono: czyli coś negatywnego. Jest tego o wiele więcej.
Ale te zabiegi w świecie multimediów są nader często wykorzystywane w polityce. Stoi polityk na poligonie i mówi: „wszystko jest pod kontrolą”, a za jego plecami palą się budynki mieszkalne. Już szczytem jest czerwono-biały mariaż w MAGA. Świetnie widać efekt stroopa w pokazywanych przez telewizję Republika relacjach z ucieczki Z. Ziobry do Stanów Zjednoczonych. Zdjęcie na lotnisku wyluzowanego zawodnika przed kawiarnią. Jaki z niego zbieg? Przecież nigdzie nie ucieka. Jakby było coś nie tak, to by się chował... a nie występował w telewizji.
Starsze pokolenie jest bardzo podatne na ten zabieg. Stereotyp i jego zaprzeczenie. Kontrast i mimowolne dopisanie samodzielnie narracji, jedynie delikatnie sprowokowane przez komentatora. Po przeciwnej stronie sceny politycznej - amatorzy. Zapowiadają, że od poniedziałku rano będą domagali się wyjaśnień, szast-prast i we wtorek rano dostają zdawkową informację typu: „ale o co wam chodzi?”. I po balecie. Strupek zdrapany i rana piecze. Jedyne, co można zrobić, to przyłożyć wacik z wodą utlenioną.
Pisze „zielone”, a jest czerwone, ma uciekać, a ogląda sobie Statuę Wolności. Miał dostać kratki, a dostaje „American Dream”. W dzisiejszym świecie narracja kontrastowa i wykorzystywanie trików psychologicznych jest codziennością. Zastanawiam się jedynie, dlaczego jedni to wiedzą, a inni nie.




