Story of one picture
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing

Smok w wiosce. Trzeba "oszczyć" grabie.
by Aleksander Poniewierski, APConsulting
Już wielokrotnie pisałem, że świat technologii przeżywa obecnie stagnację. Poza AI (kolejnymi odmianami tego samego) nie widać i nie słychać o niczym innym - przełomowym.
Konferencja prasowa Apple pokazująca nową Siri i partnerstwo z Google AI jest tego najlepszym dowodem.
Inwestorzy, którzy zamrozili setki miliardów dolarów, oczekują nie tyle zwrotu z inwestycji, co wzmożonego produkcyjnego stosowania „zoltarów XXI wieku”. A tu klops. Z jednej strony technologia robi oszałamiające wrażenie w warstwie możliwości: filmiki, odpowiedzi na pytania czy prawie bezbłędne architektury agentowe. Z drugiej strony to jedynie poprawa produktywności i to w mocno ponadpodażowych obszarach gospodarki.
Regulatorzy obawiają się „inteligencji”, błędów i braku odpowiedzialności, przedsiębiorcy weryfikują, że cena za tokeny jest większa niż koszty pracy człowieka, a zwykli ludzie chętnie używają tego, gdy jest za darmo, ale już nie tak chętnie płacą za subskrypcje.
Gdzie nas to prowadzi? Odpowiedź jest stosunkowo prosta. Przez następne 12 miesięcy będzie miło. Głosy na call center będą bardziej naturalne i do złudzenia podobne do znanych aktorów, czasy reakcji botów zbliżą się do czasu rzeczywistego, co w konsekwencji doprowadzi do wrażenia w pełni interaktywnej konwersacji, oraz cały e-commerce zostanie wymieciony przez agentów, zwiększając konwersję sprzedażową i przychody handlowców.
Potrzebujemy wojen, aby testować inteligentne pola bitwy. Cyberbezpieczeństwo, które już jest utrapieniem dla korporacji, będzie jeszcze większym problemem. Scamy i syntetyczne media będą wygrywać wybory. Sztaby wyborcze dzisiaj traktują to jako nowe cacko dające przewagę konkurencyjną, ale już niedługo będą przerażone poziomem dezinformacji szerzonej nie przez oponentów, ale zwykłych obywateli robiących sobie „jaja”.
A w tle tego wszystkiego jest zwykły „Kowalski”, który za niedługo nie będzie mógł płacić gotówką, wjechać do miasta własnym dieslem z 2000 roku i którego fotowoltaikę znacjonalizuje państwo w imię przeciążonych sieci elektrycznych.
Bo w biznesie jest tak, że jak nie można wymyślić nowych modeli biznesowych opartych na technologii, a rynek naciska na sprzedaż, to upust idzie w kontrolę. W imię bezpieczeństwa (narodowego i obywateli) oraz rozwiązywania problemów społecznych państwa inwestują w systemy automatyzacji kontroli. Bo się da, bo efekty są widoczne, bo próg bólu obywateli jest przesunięty, a mechanizmy wydają się naturalne. Wystarczy tylko wystraszyć społeczeństwo i tryliardowe pole inwestycji jest otwarte. Na początku kilku aktywistów będzie przeciwnych, ale wyśmieje się ich i oskarży o działanie sprzeczne z interesem i suwerennością.
Bo ci sami obywatele oczekują wzrostów cen akcji i wyników firm, w które zainwestowali. Koło się zamyka. Aż do następnego czata GPT.




