Story of one picture
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing

Siła relacji człowiek – człowiek
by Aleksander Poniewierski, APConsulting
Właśnie skończyliśmy z moją żoną tygodniową motocyklową podróż przez Alpy do Toskanii. Podróże motocyklowe mają jedną wspaniałą cechę. Skupiasz się na drodze, oglądasz krajobrazy, czujesz zapachy. Nie ma rozpraszania przez SMS-y czy media społecznościowe. Od celu do celu. Rozmowy przez interkom i wzajemne zwracanie uwagi na detale podczas podróży. Chcesz się zatrzymać lub zjechać w małą uliczkę? Robisz to. I tyle.
Zmienna pogoda. Raz deszcz, raz wysokie góry i chłód, a czasami 40-stopniowy upał. Na trasie spotykasz innych motocyklistów, którzy pozdrawiają Cię gestem ręki (LWG). Gdy wjeżdżasz w tereny mocno uczęszczane przez tę grupę, staje się to męczące… ale trzeba uszanować zwyczaj. Na każdej stacji benzynowej spotykasz innych motocyklistów i zawsze jest okazja do zamienienia kilku słów. Rady dotyczące trasy, ciekawe miejsca lub ostrzeżenia, którędy nie jechać.
Wieczorem motocykliści przyciągają się jak magnes. Niby tego nie planujesz, ale i tak spotykasz innych motocyklistów w restauracjach czy pubach. Jest jakaś siła, dzięki której wszyscy się rozpoznają. „Czym przyjechaliście?”, „Skąd?”, „Dokąd?”. Mieliśmy nawet śmieszną sytuację, bo na autostradzie automat nie chciał rozliczyć biletu. Podszedł inny motocyklista i chciał zapłacić mojej żonie za przejazd, pomyślał, że nie ma pieniędzy albo że karta jest zablokowana. To jest miłe.
W dzisiejszym świecie cyfrowym szukamy, a może wręcz pożądamy kontaktu z drugim człowiekiem. Nie chcemy jedynie widzieć awatarów czy „wygładzonych instagramowych zdjęć”. Naturalność i człowiek po drugiej stronie. Pragniemy kontaktu.
Naszła mnie taka refleksja w związku z dynamicznym wejściem na nasz rynek TikTok Shop. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, to nowy (w Polsce, ale dobrze ugruntowany w Chinach) model sprzedaży w internecie. Po etapie zwykłego e-commerce, gdzie w bezduszny sposób przeglądasz oferty produktów na platformach i dostajesz spersonalizowane rekomendacje typu „to może Cię zainteresować” albo „inni, którzy kupili ten produkt, kupili również to”, przychodzi czas na demonstrowanie produktów na „live'ach”.
Sprzedawcy pokazują sukienki, zegarki, proszki do prania, zachwalają ich cechy lub dzielą się własnymi doświadczeniami z ich używania, a Ty możesz jednym kliknięciem zamówić produkt i następnego dnia jest już u Ciebie. Oczywiście przy każdym produkcie jest zniżka lub promocja: 30%, 40% - „TYLKO TERAZ”. Raz zapisany profil umożliwia nie tylko natychmiastowy zakup, ale nie trzeba też ponownie podawać rozmiaru buta czy koszulki. Minimalny wysiłek - maksymalnie szybki efekt.
Za chwilę rozwinie się rynek „chwilówek” i kredytu konsumenckiego dla tego typu zakupów. Pytanie tylko, kto zgarnie ten tort: banki, neobanki, a może same platformy?
Czytałem, że po pierwszych tygodniach statystyki czasu spędzanego na takich kanałach przez kupujących wykładniczo wzrastają, a liczba interakcji sprzedażowych zwiększyła się tysiące razy. Platforma promuje zarówno sprzedających, jak i kupujących. Ta faza promocji zachęca do przechodzenia z klasycznych platform do tych nowych. Rynek się konwertuje.
Bo ludzie szukają kontaktu człowiek – człowiek. Nawet jeżeli jest on jedynie iluzją. A platformy z tych interakcji budują jeszcze dokładniejszy model Twojego zachowania i preferencji, uzależniając Cię jeszcze bardziej. One Stop Shop. Wszystko w jednym, jak w wesołym miasteczku: karuzela i punkt gastronomiczny.
Jestem pewien, że polski konsument pokocha tę formę e-commerce. To jest alternatywa dla rozwoju zakupów agentowych, które dopełnią obrazek. Obstawiam, że wielkie marki też przeniosą się na „lajwy”. A ci, którzy to zaniechają, przegrają tak samo, jak ci, którzy zlekceważyli zakupy online na początku XXI wieku.




