Story of one picture
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing

She's got a gun
by Aleksander Poniewierski, APConsulting
Jutro jadę na motocyklu w Alpy. Komponowałem listę muzyki do słuchania i wpadł mi do biblioteki pewien utwór. „She's Got a Gun” zespołu Yello. Trudno nie wrócić myślami do chwil, gdy ten charakterystyczny podkład towarzyszył głosowi Marka Niedźwieckiego podczas wspominania dawnych notowań Listy Przebojów Programu Trzeciego. Nawet trochę mi się łezka w oku zakręciła, nie powiem.
Ten niepokojący puls syntezatorów nie był wtedy muzyką o wojnie, o której za chwilę, był raczej tłem dla pamięci, refleksji i upływu czasu. Właśnie w tej roli zapisał się w historii audycji.
Dziś jednak ten sam motyw brzmi inaczej. Kiedy patrzymy na zawirowania wokół Iranu, na trwającą wojnę w Ukrainie czy kolejne napięcia na Bliskim Wschodzie, tytuł „She's Got a Gun” staje się przejmującą przenośnią. Nie chodzi już o to, kto trzyma broń. Bardziej o świat, który coraz częściej sięga po nią zamiast po słowa. Jakby ludzkość wciąż powtarzała ten sam refren, tylko w nowych odsłonach.
A przecież są jeszcze miejsca, o których mówi się znacznie rzadziej. Sudan od lat pogrążony jest w wojnie domowej i jednej z największych katastrof humanitarnych naszych czasów. W regionie Sahelu, od Mali, przez Burkina Faso, po Niger, przemoc, terroryzm, ubóstwo i skutki zmian klimatu tworzą błędne koło, z którego coraz trudniej się wydostać. Miliony ludzi opuszczają swoje domy, a ich dramat często przegrywa z natłokiem kolejnych wiadomości. Ale nie ma tam wielkiej polityki, bo nie ma też korzyści dla zachodniego świata.
Może właśnie dlatego muzyka Yello nabiera dziś zupełnie nowego znaczenia. W radiowej opowieści Marka Niedźwieckiego była subtelnym tłem dla wspomnień i emocji. Dziś ten sam rytm można odebrać jak cichy sygnał ostrzegawczy, przypomnienie, że za nagłówkami kryją się ludzie, których codzienność dawno przestała przypominać normalne życie. Zobaczcie, co się dzieje na Kubie czy w Strefie Gazy.
Po ostatnim szczycie NATO znów wiele mówi się o bezpieczeństwie, zwiększaniu wydatków na obronność i polityce odstraszania. To przypomina, że świat nie kieruje się wyłącznie ideałami — równie często rządzą nim interesy, kalkulacje i równowaga sił.
Można mieć nadzieję, że właśnie ta równowaga, choć daleka od doskonałości, okaże się skutecznym hamulcem dla kolejnych konfliktów. Bo jeśli odstraszanie sprawi, że broń pozostanie jedynie argumentem, którego nikt nie odważy się użyć, będzie to paradoksalnie jedna z niewielu dobrych wiadomości naszych czasów.
W takim klimacie żyliśmy przez 30 lat zimnej wojny. Oby więc tytuł „She's Got a Gun” pozostał tylko metaforą, a nie opisem świata, do którego zaczynamy się niebezpiecznie przyzwyczajać.
Usłyszałem dzisiaj jednego z polityków, który powiedział: „Musimy się przyzwyczaić do zagrożenia wojną. Pokój już był”. Nakręcanie takiej retoryki może spowodować ruchy radykalne, a potem wystarczy iskra do powszechnej mobilizacji. Nie chcemy tego.




