Story of one picture


This blog is dedicated to reflections on leadership, business, and technology.
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing
Podcast available at:

Rynek wycenia wartość pracy

Rynek wycenia wartość pracy

Monday, July 27, 2026

by Aleksander Poniewierski, APConsulting

Sprowokowany dzisiejszym wpisem @Piotra Sankowskiego na temat wynagrodzeń dla doktorantów (naprawdę dobry wpis, https://www.linkedin.com/feed/update/urn:li:activity:7487356133188308993/), przypomniała mi się pewna historia, a może i prawda wolnego rynku.

Klasyk mówi, że coś jest warte tyle, ile ktoś inny chce za to zapłacić. I w zasadzie byłby to koniec, gdyby nie jeden bardzo istotny szczegół - zapłacić w danym momencie.

Aby już nie pastwić się nad kompletnie nieracjonalnym przekazem rządzących przez ostatnie 30 lat (bo raz lekarze głodowali, więc stworzono system zachęcający do nadużyć, potem górnicy protestowali, więc dano im uprawnienia zabijające sektor itd.), skupię się na tej dylatacji czasu, ale w ujęciu dylematu, jaki mają przedsiębiorcy. I bynajmniej nie jest to poradnik.

Dobry pracownik. Mało awanturujący się. Łapiemy go za gardło, uzależniamy, doprowadzamy do utraty samooceny i będzie pracował za stawkę poniżej rynku. Jak chce odejść (lub tak mu się wydaje), podbijamy stawkę i wprowadzamy lojalkę. Oczywiście dla jego czy jej dobra, np. edukacja za cenę kilku lat spokoju.

Pracownik, który nie daje rady. Jak to się mówi w korporacji - słabo performuje. Dajemy mu ostrzeżenie i wpisujemy na listę zagrożonych, aby w papierach się zgadzało. Jak przyjdą złe czasy, wylatuje. Jak będzie w miarę dobrze, działamy zgodnie z zasadą: lepszy wróbel w garści niż skowronek na dachu.

Pracownik rozwojowy. Taki, w którego warto inwestować. Nie w niego sensu stricto, tylko w rozwój własnego biznesu jego rękami. Pierwszym i podstawowym krokiem jest zapewnienie mu poczucia, że jest potrzebny. Że jego przyszłość to nasza przyszłość. Nie tworzymy dla niego wygodnego, bezpiecznego miejsca. Tworzymy mu miejsce dające warunki rozwoju. Wspólne, dwustronne inwestowanie. Pracownik inwestuje, firma inwestuje. Zwrotem z inwestycji dzielimy się proporcjonalnie.

I teraz powrót do tytułu tego wpisu. Jeżeli dzisiaj godzina pracy influencerki na niebieskiej platformie jest warta więcej niż miesiąc lub kwartał pracy naukowca, to tyle w temacie. Jeżeli internet obiegają wypociny jakiejś dziewczyny z południa Polski, która za setki tysięcy złotych pragnęła zmienić sobie twarz i nie wyszło, więc tworzy content na swoim „nieszczęściu”, ja bym powiedział: głupocie, przyciąga zainteresowanie, monetyzuje tę aktywność i zarabia na kolejną operację, czyli sezon drugi, to ja wysiadam.

Rynek nie wycenia już wartości pracy. Wycenia emocje, próżność i tanią rozrywkę. Tu i teraz. Takie igrzyska, chleb i sprośna zabawa.

Powiedziałem kiedyś w jakimś podcaście, że nie ma uznania dla profesora, doktora czy nauczyciela. Nie ma, bo ich praca jest kiepsko wyceniana i mimo nawoływań nic się nie zmienia. Szacunek buduje się dla tych ról poprzez uznanie i konsekwentne dowartościowywanie. To jest ważne dla dobrobytu państwa i jego przyszłości. Ważne jest, aby ci właśnie ludzie czuli się docenieni, potrzebni i przede wszystkim aby dać im godne warunki do rozwoju. „Godne”. To chyba nawet zbyt słabe słowo.

 

No comments yet
Search