Story of one picture


This blog is dedicated to reflections on leadership, business, and technology.
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing
Podcast available at:

Przywileje jawne

Przywileje jawne

Monday, June 22, 2026

by Aleksander Poniewierski, APConsulting

Jedną z podstawowych cech władzy są przywileje i wpływy. Niccolò Machiavelli w Księciu, Max Weber czy znany wszystkim George Orwell w Folwarku zwierzęcym pisali o tym, że władza je daje. No, w zasadzie jakby zapytać dowolnego polityka „co sobie najbardziej ceni w swojej pozycji”, odpowiedziałby: przywileje. Oczywiście nieoficjalnie. I tak jest od tysięcy lat.

Temat przywilejów dla wybranej grupy społecznej, tych rządzących, jest jak sól w oku dla przysłowiowego Kowalskiego. Można łatwo wpisać takie hasło na transparenty i gwarantowany sukces. Podczas rewolucji francuskiej „równość” dla wszystkich nie zadziałała zbyt długo. W socjalizmie równość oznaczała, że towarzysz Winnicki z Alternatywy 4 po cichu przynosił do domu walizkę z zakupami z Pewexu. Wystarczy, aby nie widzieli.

Na całym świecie, bez wyjątku, obowiązuje zasada „jak trwoga, to do Boga”. Problemy zdrowotne i pierwsze, co się dzieje, to szukanie w gronie najbliższych, kto kogoś zna. To taki odruch. I nie chodzi jedynie o kolejkę. Tu chodzi o to, aby dostać się do najlepszego. Zabawne jest to, że zazwyczaj nie mamy pojęcia, kto jest tym najlepszym. Niedostępność i załatwianie po znajomościach działa jak placebo.

Trzymając się już wątku Alternatywy 4, wspomniany towarzysz Winnicki załatwia sobie u prezesa spółdzielni mieszkaniowej skromne M4. W zamian oferuje talony na „sportowe wózki”. Bo władza musi być układowa. Przymyka oko na przekręty prezesa spółdzielni, a ten, aby nie być frajerem, doi system. Oczywiście broni zasad i tłumaczy, że jest kolejka. Ale w rzeczywistości jest potrzebny w tym ekosystemie.

Od czasu do czasu pojawia się jakiś oszukany lub skrzywdzony klient. Organizuje sfingowany wywiad telewizyjny. Pod presją medialnego rozgłosu prezes spółdzielni tłumaczy, że to jest niepotrzebne, że przecież jakoś to wszystko możemy załatwić. Koniec końców znajduje się przydział na mieszkanie, a przy okazji fucha gospodarza domu. Jest przysługa, więc i nowy gospodarz domu staje się lojalnym elementem ekosystemu.

Joe Weisberg, były agent CIA, napisał scenariusz do serialu The Americans. Jest to opowieść o „nielegałach”  ukrytych sowieckich agentach za czasów prezydentury Reagana i przemian, jakich dokonał Gorbaczow. W jednym z finałowych odcinków pojawia się bardzo interesujący dialog. Agenci FBI przesłuchują prawosławnego popa, który jest agentem FSB. Agent FBI namawia go, aby ujawnił tożsamość agentów sowieckich. Ten zaś mówi o zaufaniu, że nie może, że to tajemnica. Agent FBI naciska i mówi, że poza tajemnicą i zaufaniem jest jeszcze „interes wyższej sprawy”, że jeżeli wyda agentów, to sprawę FBI uciszy, a cerkiew w USA nie będzie oskarżona o jawną kolaborację z Sowietami, co mogłoby nadwyrężyć jej wizerunek wśród uciekinierów z opresyjnego bloku komunistycznego. Pop wyznaje nazwiska i wskazuje na zdjęciach szpiegów. System musi zostać spersonalizowany. Winni nazwani z imienia i nazwiska. Wówczas cała złość skupia się na nich, nie na systemie. A system sobie trwa. Kurtyna opada. O, przepraszam, oponenci polityczni mówią, że jak dojdą do władzy, zrobią z tym porządek.

I nie robią. Bo przywileje są kuszące i trudno się im oprzeć.

 

No comments yet
Search