Story of one picture
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing

Przypadek
by Aleksander Poniewierski, APConsulting
Podobno najlepsze rzeczy, jakie wychodzą w życiu czy biznesie, to efekt przypadku. Ja się z tym zgadzam.
Pracuję nad pewnym projektem (niebawem ogłoszę). Jednym z elementów tego projektu jest używanie generatywnych narzędzi AI do interpretowania moich "złotych myśli" i tworzenia grafik je prezentujących. Niezwykle ciekawa i inspirująca praca daje fantastyczne wyniki. Podobnie jak w sytuacji, gdy obcokrajowiec używa idiomów lub przysłów, a my tłumaczymy w mózgu poszczególne słowa. Efekt jest zabawny. Słyszałem kiedyś opowieść, jak Polak pracujący w wesołym miasteczku w USA podczas "work and travel" sprzedawał hot dogi. Podeszła do niego dziewczyna i pyta: "Do you have the time?" On, trochę zmieszany, odpowiedział: "Tak, po 5pm kończę pracę". Oczywiście, ten idiom to pytanie, czy masz zegarek/czy wiesz, która jest godzina. W przypadku moich ilustracji jest podobnie. Interpretacja jest czasami bardzo zabawna. Niesamowicie ciekawe daje przypadkowe umieszczanie w promptach sformułowań nieokreśloności: jakieś, ileś, któreś itp.
Ale zastanawiając się przez chwilę nad konsekwencjami takich przypadków, możemy zastanowić się nad pytaniem, skąd GenAI ma wiedzieć, o co mi chodzi, jak mój język nie jest dostatecznie jednoznaczny? W kontekście standardowych zapytań, odpowiedź będzie zadowalająca lub prawie zadowalająca. Ale co, jeżeli używany specyficznego języka technicznego? Co, jeżeli interpretacja określeń będzie nieodpowiednia, a wynik generowany będzie jedynie pośrednim wkładem do kolejnych promptów?
Wracając do przypadków w biznesie w kontekście sztucznej inteligencji. Kilka lat temu realizowaliśmy z moim zespołem bardzo innowacyjny projekt. Polegał z grubsza na przewidywaniu jakości końcowego produktu w skomplikowanym procesie chemicznym. Klasycznie produkt będący efektem złożonego procesu fizykochemicznego testowany jest pod względem jakości i oczekiwań w laboratorium. Jeżeli sprawdzone próbki są odpowiednie, produkt jest wypuszczany na rynek, jak nie, ponownie jest przetwarzany lub stosowane są rozmaite domieszki. Tak jak z potrawami, kosztujemy sosu, i jak nie pasuje, doprawiamy solą czy pieprzem. Sztuczna inteligencja może oceniać poszczególne odczyty i za pomocą softsensorów przewidywać efekt końcowy. U kilku klientów z branży paliwowej działało to wyśmienicie. Postanowiliśmy zastosować model w branży chemicznej. Model wyuczony i wystrojony. Wyniki REWELACYJNE. Poprawność predykcji r^2 0,9999. W zasadzie można powiedzieć "boski model". Opijanie, wydawanie premii... telefon od klienta. Coś chyba jest nie tak. Okazuje się, że model doskonale przewiduje wynik ale zawsze. Przypadkowo wpadliśmy w problem autokorelacji danych. Dla mniej zorientowanych chodzi o to, że przewidywaliśmy pewne wyniki, ale biorąc je jako podstawę przewidywania. Jak w kawałach: "Ja wiem, co się zepsuło", mówi pasażer autobusu do kierowcy stojącego na poboczu. "Co takiego?" pyta kierowca. "Autobus, proszę pana".
Przypadki mogą mieć super konsekwencje, ale w AI musimy je całkowicie eliminować. Nie wolno pozwolić na przypadki, a zdanie się na nie jest zbrodnią. W dzisiejszych modelach jest jednak dużo przypadkowości, i nie jest to dobre.
W fotografii przypadek przesądza o doskonałym ujęciu. Naturalne i nieprzewidywalne.
Dedykuję to zdjęcie mojemu zespołowi, z którym robiliśmy wspomniany projekt. Dziękuję za zimną krew.




