Story of one picture
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing

Promocja made in KOREA
by Aleksander Poniewierski, APConsulting
Pewne gospodarki zauważają strategiczne braki i potrafią je sprawnie eliminować. Nie chodzi mi oczywiście o działania, jakie realizuje prezydent USA w zakresie ropy naftowej czy wiecznej zmarzliny, lecz o bardzo dobrze zidentyfikowane słabości systemu. I tak na przykład wielka kampania rządu PRC (chińskiego) w zakresie przyciągnięcia bardzo dobrych studentów na programy doktorskie lub po prostu absolwentów szkół średnich. Oferty dla nich na najlepszych uniwersytetach w Chinach są, mówiąc delikatnie… rozwalające system. Cała kampania odbywa się w mediach społecznościowych. Model jest niezwykle prosty i skuteczny: poprzez kontrast.
„Hej, zagraniczny studencie, możesz przyjechać na top 20 uniwersytetów nie tylko za darmo, ale i dostaniesz za to wynagrodzenie. Co więcej, gwarantujemy ci świetnie płatną pracę i akomodację z innej planety. Przyjedź teraz, bo za 5 lat to będzie środek wszechświata”.
Kuszenie przez rządowe programy turystów lub inwestycji jest już standardem. Jedne kraje budują statki promujące kraj, inne kuszą zabytkami.
Jest jeden kraj, który wprowadza zupełnie nową jakość. Osobiście jest mi bliski, bo sam w 2019 roku robiłem w nim premierę mojej książki SPEED. Mowa o Korei Południowej. Dlaczego wybrałem Seul na miejsce premiery? Odpowiedź jest prosta — bo sami mi to zaproponowali, gwarantując sprzedaż książki i kilka prestiżowych spotkań z grupami biznesmenów. Opłacało się, do dziś zamówienia SPEEDa w Korei i Japonii są w top 3. I to pomimo że książka jest po angielsku.
Korea to ciekawy kraj. Można by mówić o wielkim sukcesie po 1945 roku Korei Południowej, a dokładniej po wojnie koreańskiej z 1950 roku. Zresztą do dziś obie Koree są w stanie wojny. Nigdy jej nie zakończono. Historia Korei jest podobna do Polski. Będąc między Japonią i Chinami, przez cały czas dostawała bęcki. Będąc w muzeum narodowym w Seulu, rzuca się w oczy prawie 500-letni okres, kiedy Korea istniała jako państwo pustynne. I to jest spuścizna dzisiejszej Korei. Wielki głód i brak gospodarki spowodowały, że utrwaliły się kulturowe zaszłości.
Zapewne wiele osób dzisiaj się ze mną nie zgodzi, ale kuchnia koreańska jest, mówiąc delikatnie, zła. Bazuje na kiszonkach, warzywach sezonowych i złej jakości, żylastym mięsie. Owoce morza to też nie homary czy ostrygi, lecz śmierdzące ryby czy obrastające słupy małże.
Jak ktoś był w Korei w końcówce XX wieku, to wie, o czym mówię. No i nożyczki do mięsa. Tak, ten element jest tak specyficzny, że aż śmieszny.
W ostatnim czasie rząd Korei Południowej, gospodarki, która rozwija się tak szybko, że potrzebuje nie tylko turystów, ale i wielkiej ilości ekspatów na stałe przenoszących się do tego państwa, postanowił przekonać, że jedzenie w Korei jest nie tylko dobre i zdrowe, ale może konkurować z kuchnią zachodnią. Na celownik wzięto udowadnianie wyższości nad kuchnią chińską i japońską, a nawet włoską czy francuską.
Ale jak to zrobić? No jak to jak? Trzeba przekonać milenialsów i pokolenie Z, że to jest modne i trendy. Na platformie Netflix właśnie popularny jest show o czarnych i białych łyżkach. Wielcy szefowie kuchni przegrywają starcia z młodymi kucharzami ze straganów, stołówek szkolnych czy knajpek na plaży. Jurorzy oceniają lepiej lokalnych szefów niż utytułowanych zachodnich mistrzów kuchni. Co drugie słowo podkreślają, że kuchnia koreańska może być smaczna dla zagranicznych turystów i robiona jest przez lokalnych kucharzy z lokalnych produktów.
Ten zabieg nie tylko szokuje tym, że do udziału w projekcie zgłosili się najlepsi szefowie restauracji, ale przede wszystkim tym, że zgadzają się przegrywać bez protestu z młodymi talentami. W programie pojawiają się szefowie kuchni, którzy zrobili kariery w USA, z bardzo jasnym przekazem, oni nas tam chcieli, więc może warto inwestować tu… po co wyjeżdżać.
Dla Korei jest to bardzo ważny aspekt. Można powiedzieć - strategiczny. Po etapie inwestycji w produkcję (samochody i elektronika) przyszedł czas na usługi i turystykę. Założę się, że setki albo tysiące turystów odwiedzi Koreę tylko po to, aby spróbować różnorodności „nowej kulinarnej stolicy świata”.




