Story of one picture
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing

Prawda leży pośrodku
by Aleksander Poniewierski, APConsulting
Chociaż pojęcie to weszło na parkiet polskiej sceny politycznej niedawno, bo w 2015 roku, to jego anglosaski odpowiednik „false balance” funkcjonuje od lat 80. XX wieku. Początkowo w mediach pojawili się „prorocy” głoszący, że obie strony konfliktu są w błędzie i co najważniejsze, obie są w takim samym błędzie.
Zaczęło się od armagedonu klimatycznego. Kiedy w studiach telewizyjnych jedna strona sporu głosiła, że zagraża nam klęska, do której każdego dnia przykładają się ludzie z rozwiniętych cywilizacji Zachodu, ich opozycja dawała przykłady, że wybuch jednego wulkanu na Islandii sieje większe spustoszenie w klimacie niż 100 lat benzynowych silników. Wówczas w studiu pojawiał się cały na biało „symetrysta”, głoszący, że obie strony są w błędzie i jest kompletnie inaczej. Czyli jak? No tu zazwyczaj jest miks pozytywów i negatywów, z którego wychodzi trudne do podważenia stanowisko. Ale po głębszej analizie okazuje się, że kompletnie nonsensowne.
W 2016 roku na amerykańskiej scenie politycznej false balance było głównym narzędziem retorycznym Donalda Trumpa. Jego słynne „You had very fine people on both sides” czy „Proud Boys - stand back and stand by” to już klasyka. W polskiej polityce, jak wspomniałem, wyjątkowo symetryzm się spodobał i przyjął.
Podobnie jak Trump w USA, tak w naszym kraju pojawili się wyraziści symetryści: Kukiz, Hołownia czy Mentzen, a teraz Brzoska, który zapowiada (i nie, jak to mają w zwyczaju symetryści) wejście do polityki.
Symetryści mogą być zaczepni, radykalni lub jak kto woli „swoje chłopaki”. Zawsze mają w zanadrzu smoka, którego używają w debacie i wystąpieniach: „Ja już swoje zarobiłem”, „sprawdziłem się w biznesie”, „moim celem jest dobro innych”, wreszcie „Make America Great Again”. Dostrzegają i uwypuklają wszystkie słabości, lecz milczą na temat osiągnięć. Taka jest taktyka.
Problem z symetryzmem nie wynika jednak z faktu dążenia do bezstronności czy obiektywizmu, to nawet jest dobre, lecz z cynicznego zniekształcania rzeczywistości. „Prawda leży pośrodku” to figura retoryczna o największej sile niszczenia. Pozornie niegroźna, lecz zasadniczo szkodliwa. Przez kilka ostatnich tygodni przysłuchuję się wypowiedziom i wyłapuję tę frazę lub jej wariancje. Sugeruję moim czytelnikom zrobienie tego eksperymentu. To jak papierek lakmusowy jednoznacznie pokazujący, czy pijesz kwas, czy zasadę. Po kilku próbach wyczuwasz osobników na kilometr.




