Story of one picture


This blog is dedicated to reflections on leadership, business, and technology.
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing
Podcast available at:

Piekło zamarza

Piekło zamarza

Tuesday, February 10, 2026

by Aleksander Poniewierski, APConsulting

Któregoś dnia, było to dawno, słuchałem wywiadu z człowiekiem, który opowiadał o ciekawym biznesie. Mówił on, że gdy na Allegro pojawiły się pierwsze powerbanki, aby ulżyć spragnionym posiadaczom smartfonów w pogoni za podłączaniem się do gniazdek sieciowych z napięciem, wpadł na pomysł, że będzie ściągał z Chin tanie, małe, kolorowe powerbanki pozwalające ładować telefon w torebce. Wystarczały na jedno ładowanie. Taka kroplówka ratunkowa. Pamiętam, że zrobiło na mnie wrażenie, kiedy mówił o ilościach, jakie sprzedaje dziennie. To były setki. Mówił on, że nie ma co kombinować, tylko dać dwa rodzaje, mniejszy i większy i ściągnąć kontener z Chin.

Mniej więcej w tym samym czasie pojawiły się systemowe platformy dla takich dropshiperów, analizujące, co się sprzedaje na Amazonie i czy można kupić coś podobnego bezpośrednio w Chinach. Oczywiście chodziło o rozpoczęcie sprzedaży na Amazonie lub eBayu czy rodzimym Allegro. Ten model biznesowy stał się hitem.

Potem zobaczyliśmy chińskie platformy, które z impetem weszły na nasz rynek. Rzeczy za grosze. No, może nie dosłownie. Bardzo tanie, z obietnicą darmowej dostawy przy określonym wolumenie koszyka. 60 złotych i ciach, masz przesyłkę lub dwie kompletnie niepotrzebnych rzeczy. Oczywiście czas dostawy był długi. Ale już nie jest i to do paczkomatu. Na marginesie: to, co pompuje wzrost dla InPostu, okrada system podatkowy w naszym kraju, miażdży opłacalność przesyłek lotniczych i podnosi ogólnie koszty spedytorów. Ale mimo spadających marż wzrasta wolumen. Poza fiskusem wszyscy są zadowoleni. Negatywne efekty już widać: elektrośmieci i tony nienadającego się do przetworzenia plastiku.

Okazało się, że po pierwszym zachwycie możliwością buszowania w sieci, co stało się narodowym sportem, szczególnie w niedziele, gdy zamknięte są sklepy, klient się wyedukował. Nastąpiło ciekawe zjawisko. Z jednej strony znudzenie i niska jakość otrzymywanego towaru, ale przede wszystkim to, że ceny na platformach nie są już najniższe. Coraz częściej taniej można kupić w e-sklepach niż na platformach. Co więc się dzieje?

Pojawia się nowy trend. Jest on bardzo nowy i zapewne mało kto świadomie go dostrzega. Z setek kategorii produktowych typu powerbanki, ręczniki, torby na pranie itp. wyspecjalizowane firmy dokonują testowania produktów oraz oferowania „The Best Of”. Polega to na tym, że kupowane są przez takiego nowego biznesmena - dropshipowca, wszystkie oferowane produkty w danej kategorii. Są one następnie testowane pod kątem „wartości za pieniądze” i oferowane w modelu: nie trać czasu na szukanie: zamów i kup najlepsze. Co więcej, w niesamowitym modelu agent e-commerce niektóre z tych firm brokerskich oferują nawet własne logotypy dla wybranych, najlepszych produktów.

Czy masówka się kończy? Czy zmądrzeliśmy i nie chcemy kupować śmieci? A może jest to preludium do rewolucji: agentic wybiera, negocjuje, ale testuje i rekomenduje człowiek? Odwraca się rola. Przykre, ale nieuniknione.

 

No comments yet
Search