Story of one picture
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing

Oczy szeroko zamknięte
by Aleksander Poniewierski, APConsulting
Przez dziesięciolecia byliśmy przyzwyczajeni do kopiowania przez ekonomię praw fizyki. Akcja – reakcja. Analitycy giełdowi i ekonomiści symulujący potencjalne zachowanie rynku w dość precyzyjny sposób potrafili przewidzieć, jak będzie zachowywał się rynek. Od pewnego czasu jednak już tak nie jest. Fantastycznie widać było to w czasie pandemii COVID-19, kiedy uwięzione w hangarach samoloty rujnowały spółki przewozowe. Było to bardzo logiczne. Natomiast producenci samolotów po kilku miesiącach bardzo dużych spadków zaczęli wznosić się w indeksach jak ich powietrzne maszyny. Mimo że brak w tym logiki, tak się stało. Po „specjalnej operacji” w minioną sobotę spekulanci zacierali ręce. Zainwestowane pieniądze w złoto czy ropę przynoszą oczekiwane i oczywiste zwroty. Giełdy na całym świecie w stopniu minimalnym zanotowały spadki, a giełda w Izraelu świeciła na zielono.
Świat już wie, jak wygląda najnowsza strategia hegemona. TACO to nie jest taCo, lecz cyniczne granie na wzbogacenie się kosztem milionów ludzi. Nie ma już strażnika świata. Co więcej, takie działania budują precedensy dla innych przywódców, bo skoro uznajemy, że pod szyldem bezpieczeństwa świata możemy robić rzeczy niedopuszczalne w cywilizowanym świecie, to dlaczego nie w mniej cywilizowanym.
Nie interesuje świata nuklearne rozbrojenie Pakistanu. W Karaczi co najwyżej można ropę z zagrzybionej rany zbierać, więc po co ryzykować.
Poza wielką polityką i wielkimi pieniędzmi obserwujemy „dramaty” tiktokowych czy instagramowych celebrytów uwięzionych na lotniskach czy hotelach w Dubaju. Co za żenada. Jedna dziewczyna w ciąży pokazuje TikToka i komunikuje swoim obserwującym, aby się o nią nie martwili, bo jest bezpieczna w hotelu. Platformy, które radośnie promują takie treści, w tym samym momencie blokują relacje (i robiły to przez całe miesiące) ze Strefy Gazy. Ja wiem — te treści nie pasują do kolorowej platformy. No i przecież tragedia dziewczyny, która nie będzie miała na śniadanie świeżego soku z ananasa, jest nieporównywalnie większa niż matek niemających co dać pić swoim dzieciom w osiedlach dla uchodźców.
Rządy na świecie są w kleszczach. Nie mogą potępiać jawnie wybryków marchewkowego przywódcy, równocześnie nie mogą (bo sumienie im nie pozwala) jednoznacznie ubolewać nad losem prawie stumilionowego narodu. O Wenezueli nikt już nie mówi, bo ropa płynie statkami. Jedynie nasz wschodni towarzysz zaciera ręce, bo skarbonka wypełnia się rublami i będzie na kolejną batalię na zachodnim froncie.
Kiedyś się mówiło: wojna jest potrzebna, aby ruszyć gospodarkę. Rządy znajdowały powody do „pokojowych interwencji”. Starały się zamydlić oczy opinii publicznej. Mam wrażenie, że już szkoda pieniędzy na mydło, bo oczy świata są szeroko zamknięte.




