Story of one picture
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing

Nie wytrzymam…
by Aleksander Poniewierski, APConsulting
Podcasty w najbardziej popularnych kanałach, w serwisach plotkarskich i sieciach społecznościowych zalewane są przez wychwalanie w niebogłosy zaradności i przedsiębiorczości dziewczyn nagrywających pornograficzne treści na „błękitnej platformie”. Opisałem ten chory trend w „Nie bądź naiwny” juz rok temu.
Niech sobie nagrywają i publikują, jak lubią, ale na Boga, niech opiniotwórcze media zaprzestaną promowania tego. I to w jaki sposób normalizowany jest przekaz…
Nie mówimy: „hej, Lena czy Naomi, czy jakkolwiek się nazywasz — nagrywasz pornosy, nie wstyd ci?”.
Te media mają następującą narrację: „Jaka ty jesteś przedsiębiorcza, ile na tym zarabiasz? Co jest kluczem do sukcesu?”. Jakiego sukcesu???
A setki albo tysiące dziewczynek i chłopców myślą sobie tak: „to ja też spróbuję”. Gdzieś niedawno przeczytałem statystykę, że Polek i Polaków jako „twórców” jest już ponad 20 000 na błękitnej platformie. Średnio zarabiają po 200 USD miesięcznie. I do końca życia mają psychiczną traumę, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Takie promowanie (zapewne płatne lub w barterze, i to niekoniecznie z prowadzącym) jest jedynym sposobem na zwiększenie zasięgów. No, marketing czyni cuda, ale jednak główny strumień przychodzi w tej konkurencyjnej branży z mediów społecznościowych. I nie uwierzycie, ale to się klika.
Jest w USA taki fantastyczny podcast, gdzie prowadzący zaprasza takie postacie do studia i je wyśmiewa. Pokazuje, jakie są puste i co jest najważniejsze w ich mniemaniu. Ile musi zarabiać przyszły mąż (zawsze to 6 lub 7 zer rocznie), i świetnie owe niewiasty znają rodzinę Kardashian, ale na pytanie, ile jest kontynentów lub z kim graniczy USA, nie są w stanie odpowiedzieć.
To jest złe. Nie oceniam tych dziewczyn i chłopców ich wybór, są pełnoletni i albo wiedzą, albo nie, jakie są konsekwencje. Ale nie wolno dopuścić do gloryfikowania tego sposobu zarabiania. Nie wolno między wierszami przemycać treści „YES YOU CAN” (także). Jak już się musi dziać, to bez reflektorów i fleszy oraz przyzwolenia w imię zmian kulturowych.
I na koniec zasłyszana opinia z jednego kanału komentarzy na YouTube (nie pamiętam nazwy, ale bardzo mądrze podsumowującego to, co się dzieje): jak Bogdan Rymanowski zaprosił do podcastu panią profesor od dietetyki i ta mijała się z prawdą, to wszystkie media grzmiały o tym, jak wielka krzywda się dzieje, gdy znany dziennikarz swoim autorytetem firmuje brednie. Ale jak Kuba Wojewódzki promuje zarówno pornografię, jak i sutenera (zaradnego managera), to jakoś cicho w głównym nurcie...
Mowmy temu stanowcze nie !!!




