Story of one picture


This blog is dedicated to reflections on leadership, business, and technology.
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing
Podcast available at:

Naiwny realizm - wszyscy jesteśmy "chrystusami"

Naiwny realizm - wszyscy jesteśmy "chrystusami"

Saturday, February 7, 2026

by Aleksander Poniewierski, APConsulting

Gdy pisałem swoją książkę Nie bądź naiwny, dotarłem do szeregu fascynujących pozycji: heurystyki dostępności Tversky’ego i Kahnemana czy rozważań o błędzie skali Kahnemana i Knetscha. Jedna pozycja, a mianowicie Naiwny realizm w życiu codziennym Rossa i Warda, szczególnie mnie przekonywała.

Według ich teorii ludzie myślą, że postrzegają świat obiektywnie. Odnoszą zjawiska i działania do własnej perspektywy. Przykładowo, jeżeli zarabiam 1000 złotych miesięcznie, trudno mi jest uwierzyć, że są ludzie, którzy na jedną kolację wydają 20 000. Lub potrafią przegrać w kasynie w jedną noc milion dolarów. No może i nawet bym uwierzył, ale że nie lamentują przez miesiąc, to już na pewno jest niemożliwe.

Czy możliwe jest, że ktoś ma wyspę i zaprasza na nią bogaczy czy polityków, oferując „zakazane rozrywki”? No przecież jakby oferował Big Maca lub lody waniliowe z polewą czekoladową, to nikt by nie przyjechał. Pewne zachowania nie mieszczą się w słowniku pojęć, jakie mamy, do czasu, gdy stają się zupełnie normalne. Wiem, wiem, zaraz wybuchnie lawina komentarzy, czy normalnym jest to, co robił jakiś koleś z Nowego Jorku.

Po drugiej wojnie światowej zastanawiano się, jak to jest możliwe, że z ludzi (nazistów i kolaborujących z nimi) wyszło takie zło. Hannah Arendt udowadniała, że zło na masową skalę nie wymaga fanatycznych sadystów. Najstraszniejsze zło może być banalne, rutynowe i bezrefleksyjne. Wystarczy jedynie, aby otoczenie, to najbliższe, zachowywało się podobnie.

Z kim przystajesz, takim się stajesz. Nie twierdzę, że dotyczy to każdego. Niektórych to oburza, ale większość oburzonych w imię własnego interesu potrafi nagiąć kręgosłup własnej moralności.

Nie będę przytaczał eksperymentów Zimbardo czy Milgrama, lecz podam bardzo współczesny przykład. Współczesne algorytmy AI (no przecież to jedynie algorytmy) normalizują, wzmacniają i upowszechniają działania absolutnie skrajne. Kreują obiektywny realizm. Trendy jedzenia trutki na szczury, łyżeczki kakao czy cynamonu lub trollowania rówieśników. Wyśmiewanie wad fizycznych lub niedoskonałości umysłowych. Wyśmiewanie i szydzenie z biedy czy pracy fizycznej. Ja mam „hajs”, a wy biedaki za…dalajcie w robocie.

Oddawanie swojego ciała za „gifty” na lajwach. Niebieska platforma czy darknet pełen fetyszy dla zamożnych zboczeńców. Przyzwolenie, brak reakcji, ale nade wszystko ta naiwna wiara, że to przecież jest niemożliwe. W głowie się nie mieści. Równocześnie wyśmiewanie autorytetów i kpiny z prawa. Jestem politykiem i jestem ponad prawem. Inni niech idą do więzienia lub płacą grzywnę, a ja pojadę na gulasz.

Z drugiej strony pozorne ruchy pod publikę, pod słupki wyborcze w kwestii ochrony zwierząt, obrony ofiar przemocy czy naciągaczy. Dwa programy w telewizji, kilka wywiadów. Zainteresowanie opada, więc temat zostaje nierozwiązany. Do następnego razu, kiedy ponownie można ściągnąć trochę uwagi. I czy czasem to nie jest równie ohydne jak czyny sprawców?

 

No comments yet
Search