Story of one picture


This blog is dedicated to reflections on leadership, business, and technology.
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing
Podcast available at:

My są już Amerykanami... gimbusy nie zrozumieją.

My są już Amerykanami... gimbusy nie zrozumieją.

Friday, August 7, 2026

by Aleksander Poniewierski, APConsulting

Ja nie wiem jak wam, ale mi się podoba. Festyn. Każda okazja jest dobra. Rocznica i robienie pikniku. A dlaczego nie. "Gramy rocka, rap i reggae, Jezu, jest jak w niebie". Przecież przez ostatni rok wszystkim się żyje lepiej. Przecież rozwiązaliśmy wiele istotnych spraw dla obywatela. Tego biznesmena czy tego prostego zjadacza chleba. "Każdy kuma już nawijki, Oh wow, melodyjki, Które przyszły tu ze Stanów, Od kolegów Amerykanów".

W sumie to kolejny wers piosenki Pierśi też jest na miejscu: "Jak żyleta ostrym dźwiękiem, Zmienić w Londyn Ostrołękę". Niech się inni uczą. A co. Czego mamy się wstydzić. Przecież mamy największą ilość ministrów i wiceministrów w całej Unii Europejskiej. Mamy też własną armię. Silną. Co prawda na razie urzędnicy, którzy za krewetki lub wodę wlepiają mandat lub traktują cię jak oszusta, ale nie potrafią sobie poradzić z przekrętami za dziesiątki milionów.

I tak słucham Pierśi i znowu fajny fragment: "Tak se myślę, mam natchnienie, Mów mi Johnny, a nie Heniek". Rozłam w partii, nowe nazwy i domeny... starzy ludzie. Co się niby ma zmienić? Zna ten trik Coca-Cola. Zmienia butelkę i kolorki, ale zawartość i jej wpływ na przemianę materii jest taki sam. "Lubię śpiewać zagranicznie, Bo to zawsze zabrzmi ślicznie, Jak zaryczę po angielsku, To się czuję jak po zielsku, To dziewuchy strasznie jara, Śpiew angielski i gitara". Jak to jest, że zapowiadane są ponownie te same reformy, których nie dotrzymali w poprzednich rozdaniach. A ludzie łykają to jak karp ciepłą bułeczkę.

I podsumowanie: "Oklaskuje mnie publika, Piszczą Magda, Bacha, Krycha, Ważne, żeby być przy żłobie, Jakąś mieć ideologię, Skumać blusa i odloty, A pozbawisz każdą cnoty, Nagrać płytę, szarpnąć kasę, I z kapelą ruszyć w trasę" i chyba każdy wie, o co mi chodzi, tym bardziej że autor tych słów przyłącza się do nowej ekipy.

I jak pisał Jacek Kaczmarski w swoim utworze: "A mury rosną, rosną, rosną, Łańcuch kołysze się u nóg". Nagonka, szczucie, szydzenie i namawianie Polaków, aby przyłączyli się do piosenki. W biesiadnej formie, z udawaną troską. Aby zachęcić do współpracy kilku celebrytów, opiniotwórczych dziennikarzy, którzy pobłogosławią i zwrócą uwagę na walory artystyczne i niesamowitą empatię, i zrozumienie problemów szeregowego obywatela.

A może by tak priorytety zrealizować? Pewnie się nie da lub nie opłaca. A może z programów się rozliczyć, tych na które jako cały naród się składaliśmy, czy przyniosły jakieś skutki, np. demograficzne (500+), nie wspominając o licznych inicjatywach pobudzających gospodarkę. W sumie to ja się zastanawiam i pytam, bo nie wiem, czy partie polityczne i rządzący ponoszą jakąś odpowiedzialność (poza wyborczą) za swoje decyzje?

 

No comments yet
Search