Story of one picture


This blog is dedicated to reflections on leadership, business, and technology.
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing
Podcast available at:

Musialem czyli „Kryptorealizm państwowy o cyfrowych monetach, które chcą być poważniejsze niż są”

Musialem czyli „Kryptorealizm państwowy o cyfrowych monetach, które chcą być poważniejsze niż są”

Saturday, December 6, 2025

by Aleksander Poniewierski, APConsulting

Współczesny świat finansów przeżywa renesans, a właściwie memesans, dzięki kryptowalutom. Choć niektórzy twierdzą, że to przyszłość, a inni że „przyszłość już była, teraz jest korekta”, jedno jest pewne: nikt nie wie, co się dzieje, ale wszyscy udają, że wiedzą. Zwłaszcza ci, którzy właśnie obejrzeli trzyminutowy filmik o blockchainie, w którym 80% stanowiła muzyka, a pozostałe 20%… też muzyka.

Blockchain to nie tylko technologia. To również styl życia, w którym wszystko jest zdecentralizowane - poza wiarą inwestora, która jest tak scentralizowana, że potrafi być zbudowana na jednym tweecie anonimowego użytkownika o nicku „CryptoWizard420”.

W tej atmosferze cyfrowej magii pojawia się jednak pewien staromodny gracz: państwo. Państwo patrzy na to wszystko jak rodzic, który zauważa, że jego dzieci zaczęły grać w grę, której regulamin sami wymyślili, a zwycięzca ustalany jest na podstawie tego, kto głośniej krzyczy „TO THE MOON!”.

Regulacje czyli heroiczna próba ujarzmienia chaosu. Państwa na całym świecie próbują wprowadzić regulacje kryptowalut - z typowym dla siebie wdziękiem słonia w sklepie z porcelaną. Robią to z troską, oczywiście, boję się jedynie, że gdy ustawodawca usłyszy słowo „tokenizacja”, zapyta: „czy to się da jeść?”.

Jednak regulacje są potrzebne - choćby dlatego, że rynek krypto bywa miejscem, gdzie granica między „inwestowaniem” a „kupowaniem losów na loterii z aliexpress” jest wyjątkowo cienka. Państwo więc ochoczo wkracza, pragnąc uporządkować rynek i chronić obywateli przed tym, żeby nie kupili przypadkiem monety o nazwie „UltraMegaDragonCoin ProMax 2.0”.

Torpedowanie regulacji czyli sport narodowy branży krypto. Oczywiście środowisko kryptowalut nie zawsze reaguje entuzjastycznie na ingerencję państwa. Dla wielu entuzjastów regulacja to słowo gorsze niż „bear market”. Z tego powodu każda próba ustalenia zasad jest odbierana jako atak na wolność, decentralizację i święte prawo do kupowania cyfrowych tokenów opartych na zdjęciu rekina w okularach.

W rezultacie powstaje spektakl, którego nie powstydziłby się teatr współczesny: państwo wchodzi na scenę z grubym dokumentem, a społeczność krypto odpowiada serią tweetów, z których wynika, że regulacje są zamachem na demokrację, ekosystem, wizerunek branży i ogólnie wszystko, co dobre. Kiedyś się mowiło, złodziej krzyczy "łapać złodzieja". Dzisiaj proboszcz ostrzega o naciagaczach. A naciagacze chowają sie za naiwnymi mówiąc że nie ma Boga.

Koniec końców wszyscy udają, że wiedzą, co robią. Czy regulacje zostaną wdrożone? Oczywiście, że tak. Czy będą działały? Oczywiście, że… zależy, kogo zapytasz.

Rynek krypto będzie nadal żył własnym życiem - od ekstazy do paniki, od mema do crashu - a państwo będzie próbowało nadążyć, uzbrojone w dokumenty legislacyjne, których nikt poza urzędnikami nigdy nie przeczyta.

Jedno jednak pozostaje pewne: w tym całym chaosie każdy z nas może odnaleźć coś dla siebie. Jedni - poczucie wolności. Inni - powód do napisania eseju na LinkedIn. A jeszcze inni - impuls, by w końcu sprawdzić, co właściwie oznacza słowo „blockchain” i jak sie je wymawia.

 

No comments yet
Search