Story of one picture
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing

Mierny, ale wierny
by Aleksander Poniewierski, APConsulting
Nic tak nie cementuje jak wdzięczność. Czy to korporacja, czy partia polityczna, istnieją niewidzialne siły, które nakazują tym tworom bronić miernot.
Słabi ludzie, o wątpliwych standardach, mimo że czują, iż zachowania niektórych przedstawicieli ich ugrupowań są niewłaściwe, bronią ich. Jeden kręci z zegarkiem, inny z kilometrówkami, jeszcze inny, łamiąc wszelkie zasady i standardy, zatrudnia kuzyna lub wnuczka. Gdy sprawa staje się medialna, inne miernoty bronią i idą w zaparte: „Nie mam pana płaszcza i co mi pan zrobi?”.
Mimo że jest to widoczne i niezwykle frustruje opinię publiczną, zdarza się ciągle.
Są jednak sprawy, które w sposób wręcz krzykliwy domagają się sprawiedliwości. W szczególności gdy kiedyś, w przeszłości, podobne zdarzenia dotyczyły nas. Dla przykładu: w czasie covidu policja odebrała mi prawo jazdy za 102 km/h w terenie zabudowanym. Na tydzień przed upływem trzech miesięcy jego zatrzymania zmarła moja mama. Potrzebowałem samochodu i siebie jako kierowcy. Zgłosiłem się więc do odpowiedniego organu, aby zwrócił mi prawo jazdy dwa dni wcześniej, osobiście odbyłem rozmowę ze starostą. Odpowiedź… „Ja nie mogę naginać zasad, bo pan wie, jakby każdy tak…”.
Dzisiaj głośno jest o pośle, który ma ponad 160 punktów karnych na swoim koncie… i co? I nic. A przepraszam, łaskawie powiedział, że zrzeknie się na tę okoliczność immunitetu.
W korporacji najlepiej „performujący” mogą liczyć na wielką wyrozumiałość. Mogą być sadystycznymi menedżerami, mobbingującymi czy dyskryminującymi. Ale jak są gwiazdami sprzedaży… wszystko jest OK.
Wyborcy szybko zapominają. Partyjni aparatczykowie, chronieni przez bezosobową partię, czują się bezpieczni i wdzięczni. Wiedzą, że takie zachowanie daje potężny oręż. Mianowicie: gdy inna „łajza” będzie miała problemy, to partia ją wybroni. I tak to się toczy.
Korporacje mają odmienną taktykę. Przeprowadzane są rozmowy „naprawiające” delikwenta. On lub ona obiecują poprawę. Komunikowane jest to środowisku. Przez krótki okres widać poprawę oraz korporacja sprawdza postęp. Sprawdza, otrzymuje potwierdzenie i „tick the box”. Zachowania wracają, ale przecież jest poprawa. Znaczy była, ale w pamięci organizacji jest żywa. Są szczególne rodzaje korporacji, gdzie „czarną owcę” można przenieść do innej parafii. Nowi ludzie, nowe ofiary, nowy początek.
Prawo musi być równe wobec wszystkich. Jeśli nie jest, to system pożera korupcja. Jej oznaką jest obojętność ogółu i przyzwolenie na takie zachowania. Hammurabi stworzył prosty kodeks. Nasza cywilizacja skomplikowała reguły prawa i etyki zachowania. „Wystarczy być przyzwoitym”, jak mówił Bartoszewski, dawno przestało być cnotą. Jest frajerstwem i oznaką słabości. Fueeeee.




