Story of one picture


This blog is dedicated to reflections on leadership, business, and technology.
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing
Podcast available at:

Lesson learned

Lesson learned

Friday, February 27, 2026

by Aleksander Poniewierski, APConsulting

Zrobiłem w Hawanie zdjęcie starego mężczyzny bujającego się na krześle (w poście). Pomyślałem sobie, że przyjdzie taki dzień, że będę podobnie jak on, z czystą przyjemnością, w trampkach, popijając mojito, mógł patrzeć na to, co dzieje się na ulicy. Od razu spoiler - nie przyszedł jeszcze taki dzień.

Liderzy, którzy całe życie ładowali naboje do swojego rewolweru, wiedzą, że jest w tym pewien rytm. (…) Ładujesz rewolwer, obracasz w relaksie bębenkiem. Dźwięk kołatki uspokaja. Jesteś gotowy. Wychodzisz na akcję przekonany, że masz czym walczyć. Gdy przychodzi ten moment, poziom adrenaliny podnosi się gwałtownie. Dobywasz rewolweru i naciskasz spust. Z lufy unosi się delikatny dymek. Adrenalina opada, ty odkładasz rewolwer do kabury. Kończąc akcję, zabezpieczasz broń. Odkładasz i siadasz w głębokim fotelu ze szklaneczką whisky w lewej dłoni i cygarem w prawej.

Kolejnego ranka dobywasz rewolwer, ładujesz rewolwer…

W tej rutynie są trzy główne zagrożenia. Po pierwsze, możesz być pewny, że masz broń, ale w komorze może być niewypał. Jesteś trafiony. Możesz myśleć, że już wszystko się skończyło, odłożysz rewolwer i ktoś cię postrzeli, lub możesz zostać alkoholikiem.

Gdy dochodzisz do takiego punktu w życiu, że już nic nie musisz (tak opisuję swoje aktualne położenie), rytm życia wygląda trochę inaczej. Nie ładujesz rewolweru. Ma to określone konsekwencje. Nie ma dymu z lufy. I chociaż dobywa się on z wieczornego cygara i kostek lodu pływających w whisky, jest jednak trochę inaczej.

Nie chcę powiedzieć, że brakuje mi ceremonii ładowania rewolweru czy oddawania strzału. Nie brakuje mi tego. Nie brakuje mi również satysfakcji wygranej, bo ustawiłem się w pozycji, gdzie kibicuję innym. Brakuje mi chowania rewolweru.

Tak, tak ... ten element jest najbardziej niedoceniany w praktyce lidera i często pomijany w profesjonalnym ich szkoleniu. Nazywany lesson learned czy nowym doświadczeniem. Pewnie jest jeszcze wiele innych określeń. Peter Senge w książce The Fifth Discipline opisał pętlę uczenia się, wyciągania wniosków czy wreszcie doskonalenia. Powiedział on, że samo działanie bez analizy doświadczenia jest nic niewarte. A co dopiero, gdy nie ma działania i analizy doświadczenia.

Wielu ludzi myśli (nawet jest często przerażonych tą myślą), że ich życie na emeryturze będzie cudowne, bo nie będą mieli stresu, pośpiechu i rutyny. W rzeczywistości zacznie im doskwierać brak możliwości analizowania własnych działań i intuicyjnej chęci ich naprawy. Ale jest nadzieja. Można przekazywać wiedzę i doświadczenie młodym pokoleniom i kibicować im w realizacji ich celów. Warto rozpocząć od własnych dzieci czy młodego pokolenia naszych sukcesorów. O bogactwie narodu świadczy to, jak wielu jest bezinteresownych filantropów oraz doświadczonych ludzi potrafiących rozwijać nowe pokolenie.

Jesteśmy już w G20. Jesteśmy lepsi od Japonii, Szwajcarii, a ostatnio nawet Hiszpanii. Teraz czas na podniesienie poprzeczki i edukację młodego pokolenia przez dinozaury pierwszego pokolenia liderów wolnej Polski.

Czy się mylę? Może znajda się chętni założenia klubu rewolwerowców?

No comments yet
Search