Story of one picture


This blog is dedicated to reflections on leadership, business, and technology.
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing
Podcast available at:

Kr(off)ki

Kr(off)ki

Saturday, October 18, 2025

by Aleksander Poniewierski, APConsulting

Dzieje się to, co musiało się stać. Wszelkiej maści eksperci od AI zaczynają odwracać się od AI. Jeszcze do niedawna pełni zachwytu, zaczynają zauważać, że ten AI to jednak nie jest taki AI, jaki obiecywano. Dolina Krzemowa już nie jest optymistyczna to znaczy, że AI się skończyło. O zgrozo ...

Ha ha a może raczej: zaczyna się nowy etap „hipnozy”. Jak teraz posprzątać ten cały inwestycyjny bałagan, który rozrzucił śmieci, żeby nie powiedzieć inaczej  po pastwisku? Już szczytem hipokryzji jest twierdzenie: „a ja już mówiłem / mówiłam kilka miesięcy temu, że coś mi tu śmierdzi...”.

Po raz któryś z kolei przywołuję Nicolasa Carra  "IT (AI) doesn’t matter". Nie chodzi o technologię, ale o jej praktyczne i sensowne użycie. Trzeba rozumieć, co za nią stoi, ale wcześniej trzeba rozumieć, na czym polega biznes.

I tu jest pies pogrzebany. Trzeba rozumieć, czego potrzebuje klient. W filmie „The Founder” z 2016 roku, opowiadającym o narodzinach imperium McDonald’s, Ray Kroc (w tej roli Michael Keaton) zamawia kanapkę w przydrożnym barze. Zanim sięgnął po pieniądze, aby zapłacić, dostał zamówienie. Wystandaryzowane, ciepłe, ale przede wszystkim szybkie. Na jego twarzy widać, że zrozumiał fenomen. Obraca się wokół siebie i widzi, że tłumy ludzi są zadowolone. Nikt nie zastanawia się, czy to zdrowe, czy kaloryczne. Ważne jest tu i teraz. Nowy segment rynku, nowa potrzeba. A może wcale nie taka nowa tylko na nowo zaopiekowana. Zapewne ta potrzeba istniała u klientów przez setki lat, lecz dopiero teraz można ją zrealizować. Z zaznaczeniem biznesowo opłacalnie zrealizować.

Trinidad na Kubie. Sielski zachód słońca. Trawa, krowy i resztki po uczcie.

No comments yet
Search