Story of one picture


This blog is dedicated to reflections on leadership, business, and technology.
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing
Podcast available at:

(K)lienci + (M)mędrcy + (B)iznesmeni

(K)lienci + (M)mędrcy + (B)iznesmeni

Monday, November 10, 2025

by Aleksander Poniewierski, APConsulting

W miniony weekend tłumaczyłem młodemu człowiekowi, co jest potrzebne, aby odnieść sukces na skalę Doliny Krzemowej czy chińskich stref ekonomicznych.

W wielu wierzeniach czy religiach można odnaleźć motyw trzech mędrców przychodzących z odległych krain i przynoszących dary wybrańcowi (który zbawia świat lub staje się królem ludu). W naszych czasach można dokonać podobnej analogii, gdzie absolutnym minimum jest posiadanie dwóch z trzech. Kiedy mamy szczęście, mamy ich wszystkich trzech i wtedy stajemy się potęgą.

Pierwszym jest (K)acper, czyli klienci. Rodzimy rynek, dostatecznie pojemny i chętny kupować lokalne produkty. Klienci, którzy widzą wartość w średnio- lub długotrwałym budowie dobrobytu. Szanują swoje i wiedzą, że kupując własne, budują trwały dobrobyt. Dałem przykład, kiedy mama ugotowała obiad, ale dzieci wolą iść na kebab, bo jest bardziej egzotyczny i smaczniejszy.

Drugim jest (M)elchior, czyli naukowcy, wynalazcy lub ogólnie edukacja i nauka. Bez niej wielkie państwa, mające setki milionów obywateli, nie są w stanie rozwinąć własnej myśli lub własnych rozwiązań, adaptując wiedzę stworzoną poza granicami państwa. Przykład, który podałem, to ustawa Morrill Act z 1862 r., podpisana przez prezydenta Lincolna, oraz spirala inwestycji w naukę nakręcona przez Carnegiego, Rockefellera czy Forda.

Trzecim jest (B)altazar, czyli biznes, który potrafi rozwinąć własne rozwiązania na własnym terytorium i następnie poprzez cykle partnerskie przejmować kolejne rynki i lokalnych producentów. Przykładów jest bardzo wiele, ale ja wybrałem historię Nestlé, ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi aspektami rozwoju tej firmy.

K+M+B — w chrześcijaństwie nie oznacza wcale imion trzech króli, o czym często zapominamy. Oznacza Christus Mansionem Benedicat, czyli "Niech Chrystus błogosławi ten dom". Mój młody rozmówca stracił wątek i zapytał: „No to o co chodzi z tymi biznesmenami, edukacją i klientami? Czy wcale nie o to chodzi?”

Dla osiągnięcia sukcesu, jak powiedziałem, musi być co najmniej para. Optymalnie jest, gdy pojawiają się w tym samym czasie wszyscy trzej królowie.

Nasunęło mi się jeszcze jedno skojarzenie do tej opowieści — karciane. W pokerze (four of a kind) cztery asy wyglądają pięknie. A kim lub czym jest czwarty król w naszej opowieści? To wspomniany lider, wizjoner, jak Lincoln czy premier Singapuru Lee Kuan Yew. Lider państwa i obywateli, który dostrzega interes narodowy poprzez rozwój gospodarki. Przywódca, który podejmuje trudne decyzje, nie jedynie głosi populistyczne hasła. Porównałem to do celebrytów, którzy są bardzo popularni, publikując łatwe treści, aby zdobyć lajki.

To jest właśnie błogosławieństwo dla narodu. Mądrzy przywódcy (politycy). Nie klapiący paszczami, wyzywający się nawzajem karierowicze lub zakłamani złodzieje. Świat przeżywa dzisiaj wielki kryzys przywództwa. Mało jest dzisiaj na świecie postaci wielkich. Paradoksalnie wracamy do układu początków XX wieku, gdy łatwiej dostrzec przywódców w biznesmenach niż w politykach. I historia się powtarza.

Przez żołądek do serca, przez edukację do rozumu.

Zdjęcie Rapa Nui. Cywilizacja, po której zostały kamienie.

No comments yet
Search