Story of one picture


This blog is dedicated to reflections on leadership, business, and technology.
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing
Podcast available at:

Idzie koniec wojny. Kupuj akcje francuskich i niemieckich firm budowlanych.

Idzie koniec wojny. Kupuj akcje francuskich i niemieckich firm budowlanych.

Saturday, May 30, 2026

by Aleksander Poniewierski, APConsulting

Gdy politycy zaprzepaszczają szanse gospodarcze, aby podlizać się elektoratowi, to jest to złe. Oczywiście mówię tu o upamiętnieniu żołnierzy UPA przez prezydenta Zełenskiego. Przypominam, że niejednokrotnie dawał on wcześniej sygnały, że nie zamierza potępiać rzezi wołyńskiej. Ale był w potrzebie, więc zagryzał zęby i milczał.

Dla nas, Polaków i naszej historycznej pamięci, jest to trudny fragment historii. I jak to zwykle bywa w wojnach czy mordach, zawsze są dwie lub więcej stron i każda ma swoją pamięć i swoje racje. My swoje – oni swoje. Myślę, że gdyby nie minęło 200 lat od wojen napoleońskich, to Brytyjczycy, ale w szczególności Hiszpanie i Portugalczycy, mieliby nam za złe słowa hymnu: „Dał nam przykład Bonaparte, jak zwyciężać mamy”.

Musiałem zrobić ten wstęp, aby usprawiedliwić się przed podzieleniem się pewnym spostrzeżeniem.

Wojna się kończy. Będzie odbudowa Ukrainy. A my, za pięć dwunasta, po czterech latach pomocy na każdy możliwy sposób, robimy historyczny błąd, dając powód, aby nasi sąsiedzi w białych rękawiczkach mogli powiedzieć: „Teraz mamy ciche dni z Polską”.

Standardowa taktyka. Czujesz zobowiązanie, ale masz gdzie indziej interes. Co robisz? Znajdujesz powód, aby nie było afery i jednoznacznego stanowiska wobec negatywnego zachowania, lecz takie niedopowiedzenie. I to się właśnie dzieje.

To jak mąż, który chce pojechać na ryby i wódkę z kolegami, ale żona zapowiedziała, że w weekend sprzątamy ogródek. W czwartek robisz małą aferkę, wypominając jej „słoną zupę” lub że sąsiadka ma zgrabniejszą figurę. Piątek jest dniem milczenia. I tym sposobem obrażony jedziesz na weekend, bo nie możesz znieść złej atmosfery w domu. Wracasz w niedzielę i przynosisz kwiaty. Zrozumiałeś swój błąd. Ona zadowolona, bo przeproszona, ty zadowolony, bo było fajnie. I nawet ogród wysprzątany.

Nie będzie nas w tym dealu. USA nie będzie w naszym imieniu dopominało się o uznanie naszego wkładu. Zachodnia Europa upatruje ratunku dla własnych gospodarek w odbudowie Ukrainy i ani myśli dzielić się z nami. Dostaniemy ochłapy na ocieplenie stosunków sąsiedzkich i tyle.

A po co to wszystko? Aby 20% elektoratu, który na co dzień ma do czynienia z prozaicznymi konfliktami i upatruje w działaniach ostatnich czterech lat niesprawiedliwość (często napompowaną medialnie), mógł powiedzieć:

„Na to czekaliśmy. W mordę przywalić i pokazać, kto tu rządzi”.

Ale ten sam elektorat nie rozumie, że po to jest dyplomacja (nawet spory resort), aby wykorzystać tę prowokację do osiągnięcia korzyści. Przecież oni nawet nie dowiedzieliby się o tym incydencie, gdyby komuś nie zależało, aby stał się medialny.

Kiedy my się nauczymy, że duma i prężenie piersi muszą oddać miejsce interesowi gospodarczemu i wykorzystywaniu szans tu i teraz, nie dla słupka wyborczego, lecz dla dodatkowych pieniędzy w kieszeni Polaka, zwanych GDP per capita?

 

No comments yet
Search