Story of one picture


This blog is dedicated to reflections on leadership, business, and technology.
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing
Podcast available at:

Hipopotamy i mentorzy

Hipopotamy i mentorzy

Sunday, February 25, 2024

by Aleksander Poniewierski, APConsulting

Kilka lat temu spotkałem się na kawie z synem mojego znajomego. Zostałem poproszony, aby porozmawiać z nim na temat jego kariery oraz gdzie i jak powinien stawiać swoje pierwsze korporacyjne kroki. Spotkaliśmy się. Zapłaciłem za kawę i rozpoczęliśmy rozmowę. Po krótkim wprowadzeniu z mojej strony poprosiłem go, aby opowiedział mi coś o sobie. Miałem wrażenie, że rozmawiam z 40-latkiem. Bogactwo przemyśleń, fakty z lektury dziesiątek książek o zarządzaniu i biznesie zrobiły na mnie niemałe wrażenie. Ten 20-parolatek opowiadał o swoim życiu, zainteresowaniach i dylematach z wielką pasją. W pewnym momencie nawiązał do książki "How Google Works" napisanej przez Jonathana Rosenberga i Erica Schmidta. Przytoczył fragment o hipopotamach. Nie czytałem tej książki (wtedy), więc poprosiłem, aby mi opowiedział o tym. W wielkim skrócie autorzy mówią, że w Google istnieje kultura merytokracji, czyli że nie słucha się hipopotamów (HIPPOs - Highest-Paid Person’s Opinion), najlepiej opłacanych osób, tylko tych najbardziej doświadczonych w danym temacie. Zapytałem go wtedy, czy ma takie doświadczenia. Jego odpowiedź nie była dla mnie zaskoczeniem (bo sam takie mam i to nie małe). Powiedział oczywiście. W większości miejsc tak właśnie jest. Przecież nikt nie będzie dyskutował ze szefem. Szef ma zawsze rację. A jeżeli nawet nie ma, to po co brać odpowiedzialność za forsowanie własnych pomysłów?

Od tego czasu minęło już z dziesięć lat. Przez ten czas wielokrotnie zastanawiałem się, czy rzeczywiście firmy, które nazywają się innowacyjnymi (wprowadzają kulturę innowacyjności), wdrażają system merytokracji. Pewnie, robiąc badania bazujące na deklaracjach, w większości przypadków wynik byłby pozytywny. Niestety w praktyce tak nie jest i hipopotamy dominują. Co gorsza, dominują w samotności w swoich małych bagnach. Organizują spotkania strategiczne we własnym gronie i kompletnie odcięte od rzeczywistości i realiów podejmują strategiczne decyzje. I wszystkim jest dobrze, bo nawet gdy się mylą, mogą zawsze powiedzieć: przeanalizowaliśmy z grupą ekspertów temat, ale nie zawsze się udaje, ważne że wiemy, jak poradzić sobie i zmodyfikować strategię.

Czy liderzy są w stanie świadomie poprosić o pomoc doradcę, mentora? Czy to kwestia mody, że pojawiają się dziesiątki programów mentoringowych? Czy może znak czasów?

W świecie SPEED, gdzie codziennie pojawia się jakaś nowość, liderzy muszą stawiać czoło nowym, nieznanym wyzwaniom i są zmuszeni do odbijania myśli z ludźmi doświadczonymi. Oczywiście mówię tu o naprawdę doświadczonych osobach i działających bez konfliktu interesów oraz bez partykularnego doradzania w określonym kierunku. No bo czy dobrym doradcą jest ktoś, kto chce sprzedać określony pomysł lub usługę? Intuicyjnie wiemy, że nie. No, może nie zawsze wiemy, że nie.

W dojrzałych gospodarkach rola mentora – doradcy jest naturalnym elementem wzrostu biznesu. W naszej geografii jeszcze nie. Chociaż zaczyna się pojawiać. Mamy już pierwsze roczniki ludzi, którzy osiągnęli wiele i nic już nie muszą udowadniać. Nie muszą walczyć. Mogą pomagać innym. Pytanie brzmi, czy liderzy, którzy wchodzą na szczyty, potrafią z takiej pomocy korzystać? Czy musi upłynąć jeszcze trochę czasu, aby zrozumieli, że powinni.

Zdjęcie zrobione w Sudanie Południowym w 2015 roku. Starzec (chociaż myślę, że około 50-letni) należał do starszyzny wioski. Bez jego przyzwolenia nic się nie mogło wydarzyć.

Dedykuję je wszystkim hipopotamom, którzy w obawie o własną przyszłość i miejsce w bagnie groźnie spoglądają na turystów. Myślę, że wiadomo, o co mi chodzi :)

No comments yet
Search