Story of one picture
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing

Ewolucja delegacji
by Aleksander Poniewierski, APConsulting
Przez wieki ludzie delegowali zadania innym ludziom. Wokół tego stworzono niezliczone teorie przywództwa i zarządzania. Poza bezpośrednimi procesami motywowania, odbierania feedbacku czy systemem kar i nagród pojawiały się skomplikowane systemy wyznaczania celów i ocen. Wraz z wejściem w trzecią rewolucję przemysłową (robotyzacja i automatyzacja) ludzie musieli nauczyć się delegować zadania maszynom. Na pozór jest to proste zadanie, lecz okazało się skomplikowane.
W delegacji zadań maszynie liczy się jednoznaczność i dokładność. Nie ma miejsca na interpretacje lub niedomówienia. Najprostszy przykład: robot kuchenny do robienia ciasta. Ustawiam na 10 minut, poziom obrotów 3 i wszystko się dzieje. Przycisk „start”. Piekarnik z zaprogramowanym przepisem na kurczaka z rusztu. Proste.
Niepostrzeżenie weszliśmy kilka dekad temu w odwrotny proces. Maszyny wydają polecenia ludziom. Najprostszym przykładem z życia są światła drogowe. Zaprojektowane przez ludzi algorytmy wyręczają człowieka w skali i trybie 24/7. Na podstawie komend (czerwone/zielone) ludzie posłusznie wykonują instrukcje. Dekadę temu pojawiły się bardziej skomplikowane systemy. Trenażery na siłowniach, zegarki mówiące nam, co robić, a czego nie. Wystarczy, że mają odpowiednie „namaszczenie”, np. jako część kuracji leczniczej, i ludzie posłusznie realizują taski.
Dzisiaj dochodzimy do etapu, gdzie mówiący naturalnym językiem i brzmiący nie do odróżnienia od człowieka bot każe nam wykonywać zadania w bankowości, transporcie czy codziennych zakupach (kasa samoobsługowa w supermarkecie).
Przed nami jednak kolejna zmiana. Sterowanie przez maszyny, ale nauczone i zarządzane przez inne maszyny. To już nie człowiek pisze algorytm, lecz maszyna (sztuczna inteligencja). Co więcej, wiele z tych rozwiązań będzie nielogiczne dla zwykłego człowieka. Będziemy dostawali polecenia, których konsekwencji intuicyjnie się boimy. Lecz po ich wykonaniu okaże się, że maszyna miała rację. Że jej percepcja, przewidywania i procedura zadana do wykonania były lepsze niż nasze doświadczenie.
Droga na skróty. Gwarantowany efekt. Zamiast błądzić i eksperymentować bedzie wykupiona usługa asysty. Interfejs w pełni spersonalizowany. Czy właśnie to nazywamy AGI?




