Story of one picture


This blog is dedicated to reflections on leadership, business, and technology.
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing
Podcast available at:

Dopóki śmierć nas nie rozłączy…

Dopóki śmierć nas nie rozłączy…

Thursday, November 27, 2025

by Aleksander Poniewierski, APConsulting

Cesarz Szahdżahan tak bardzo kochał swoją żonę Mumtaz Mahal, że postanowił po jej śmierci zbudować dla niej najwspanialsze mauzoleum na świecie – Taj Mahal. Według przekazów historycznych budowano ten klejnot 22 lata. Gdy mauzoleum zostało ukończone, syn cesarza, Aurangzeb, dokonał przewrotu pałacowego i zamknął ojca w Czerwonym Forcie, gdzie ten dokończył swojego żywota. Syn był „litościwy” i umieścił ojca w wieży z widokiem na dzieło jego życia. Ale aby upokorzyć ojca jeszcze bardziej, po jego śmierci pochował go obok ukochanej żony w jedynym asymetrycznym miejscu budowli, aby pokazać, jak bardzo odstawał od ideału.

Bo z partnerstwami właśnie tak jest. Ich pomysłodawcy kochają własne dziecko. Troszczą się o nie i chcą, aby wyrosło na pięknego i dzielnego następcę spuścizny. Kochają partnerów i darzą ich szacunkiem. Wielbią spuściznę… Zaraz, zaraz, ale czy dalej tak jest w cyfrowej erze?

W SPEED pisałem o partnerstwie w czwartej rewolucji przemysłowej. Takim „tinderowym”, na jeden produkt lub jedną usługę. Żadne długie związki i płacz po rozstaniu. W obecnych czasach nie ma miejsca na sprawdzanie, testowanie, podpisywanie umów na dekady. Dzisiaj działamy spontanicznie i bardzo często bez zachowania należytej ostrożności. Koszty porażki są wpisane w biznesplan.

Marc Benioff ogłosił właśnie, że SF.com zmienia partnera dla GenAI. Bo co? Bo może. Technologiczni giganci ogłaszają co chwilę umowy to z Nvidią, to z AMD. Wszyscy z wszystkimi. Partnerstwo sensu stricto, które znamy z XX wieku, nie daje już przewagi konkurencyjnej. Daje ją prosty i skalowalny pomysł - usługa lub produkt na jeden RAZ.

Klasyczna strategia budowania partnerstw była następująca:

1.     Jak potrafisz zrobić sam i masz czas oraz zasoby >> rób sam.

2.     Jak nie działa punkt 1 >> znajdź partnera i zrób to z nim.

3.     Jak nie działa punkt 1 i punkt 2 >> oświadcz światu, że ta koncepcja rozwoju jest bez sensu i w nią nie wierzysz.

4.     Jak jednak świat pokazuje, że koncepcja ma sens >> przeskocz do punktu 2.

Nowoczesna wizja budowania partnerstw to dwie szkoły: partnerstwo na jeden produkt lub ekosystemy. Wspólny interes w pierwszej strategii i brak czynienia sobie zarzutów, gdy nie wyjdzie, to podstawa sukcesu. W przypadku ekosystemów, najsilniejszy daje własne pole gry i własne zasady. Na boisko może wejść każdy gracz przestrzegający zasad. Nawet taki, który nie potrafi grać. Jest to odmienne od koncepcji ligi, gdzie gracze muszą mieć porównywalny poziom umiejętności, czyli siły rynkowej. Cała idea nowego ekosystemu polega jedynie na przestrzeganiu zasad gry.

I teraz wisienka na torcie, a co, jak partnerstwo się kończy? Czy gdy było wspaniałe, ale „śmierć nas rozłączyła”, budujemy pomnik, czy może robimy rozwód z orzeczeniem o winie? A może udajemy, że jesteśmy razem, ale śpimy w innych domach? Nowe formy partnerstwa w ogóle nie zakładają takiego scenariusza. Nie ma rozstania. Jedyne, co istnieje, to kolejna randka, lub jej brak. Brzmi dziwnie?

Jak partnerstwo działa powstaje produkt 2.0, a potem 3.0 itd. Jak nie działa, powstaje produkt A, a potem B z innym partnerem. Fantastycznie można to obserwować i wyciągać wnioski z kolaboracji brandów z celebrytami. Jak kolaboracja działa, to co sezon robimy nową, z innym celebrytą, który akurat jest na fali. A jeżeli to celebryta jest ważniejszy przy stole, to z nowymi markami butów, pasków, telewizorów. Tak to się kręci.

Dla kogo więc ogłaszane są "Umowy Partnerskie"? Dla PR - prasy, radia i telewizji i to zawsze z dodaniem do przekazu, ile to miliardów dolarów zostanie zainwestowane. Oczywiście są to czysto księgowe zabiegi, a poza tym to nie umowa - to jedynie deklaracja. A z deklaracji nikt nikogo jeszcze nie rozliczył.

Taj Mahal to jedna z najcudowniejszych budowli na świecie. Doniosła i szlachetna. Koronkowa robota. Kunszt 20 tysięcy robotników. Odwiedzający czują respekt przed tym dziełem sztuki. Przewodnicy opowiadają historię o wielkiej miłości, co dodaje temu miejscu magicznej siły.

 

No comments yet
Search