Story of one picture


This blog is dedicated to reflections on leadership, business, and technology.
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing
Podcast available at:

Czy warto być kreatywnym?

Czy warto być kreatywnym?

Tuesday, May 5, 2026

by Aleksander Poniewierski, APConsulting

Od kilku dni obserwujemy ciekawą falę informacji w przestrzeni publicznej. Mówię o naszej krajowej sytuacji dotyczącej innowacyjności. Sieć Łukasiewicz chwali się, że opracowała lepszy ketchup, znany YouTuber bierze od państwa dotację na napisanie systemu do dubbingu filmów. Regulator telekomunikacyjny opracowuje za miliony system kontroli internetu. I co? Ci, którzy są największymi zwolennikami „local content”, „krajowej innowacyjności” w miejsce zachodnich gigantów, najbardziej krytykują. A krytyka jest ostra.

W sumie to ja już nie rozumiem. I tak źle, i tak niedobrze.

Rodzi się pytanie, czego my właściwie chcemy? Co jest dla nas ważniejsze: rozwijać firmy, które zrobią nasze krajowe produkty, mimo że nie są najbardziej zaawansowane technologicznie, czy może marzy się nam, że powstaną za publiczne pieniądze firmy na skalę SpaceX, Google’a czy Lockheed Martina?

Odpowiedź wydaje się być prosta. Środki, jakie są przeznaczane na pojedyncze pomysły, wystarczają na zarządzanie projektem i jakieś podstawowe rozwiązania. I tu chyba nie ma wątpliwości. Co więcej, każdy, kto tworzył coś innowacyjnego, wie, że technologicznie wszystko jest do ogarnięcia (prawie wszystko), natomiast najwięcej pochłania marketing i sprzedaż. Znalezienie i przekonanie jakiegoś partnera, aby pomógł w sprzedaży, ryzykując własnymi przychodami, jest bardzo trudne. Krajowi giganci wolą bezpieczne rozwiązania stabilne i znane klientom, niż ryzykowne, niewyskalowane projekty, których wdrożenie wymaga wysiłku.

Czy więc państwo powinno wydawać pieniądze na takie projekty? Odpowiedź brzmi: tak. Mimo że widać, że jest to marnotrawstwo i że znajdą się cwaniacy, którzy na tym żerują, to jednak wzbudza to ruch w ekosystemie i przynosi średnio- i długoterminowe korzyści. To jak inwestowanie w przedsiębiorczość u dzieci. Ich produkty na początku są marnej jakości, ale z biegiem czasu dojrzewają i w pewnym momencie mogą konkurować z tym, co na rynku najlepsze. To jest cena budowania kultury, a nie tylko rozwiązań.

Przekręty były, są i będą. Jeżeli system jest źle skonstruowany, może doprowadzić do systemowej patologii. Powstawania firm, które jedynie żyją z dotacji, bo opanowały do perfekcji tworzenie bezpiecznych „kwitów”. Ale i tak się opłaca.

Kreatywność i przedsiębiorczość są bardzo ważnym elementem gospodarki opartej na wiedzy. To właśnie ten element pokazuje rozwój. Twórcy ośmieleni do bycia kreatywnymi sami przechodzą przez krzywą uczenia się. Otwierają się przed nimi globalne rynki. I tu ważna rzecz - należy pozwalać twórcom wypływać na szerokie wody, ale wpajać w nich moralny obowiązek powrotu. Bumerangi, które po zdobyciu poklasku i sukcesu potrafią ciągnąć za sobą innych, otwierają drzwi dla innych rodaków oraz wracają, aby pomagać rozwijać kraj, który ich wychował.

Brzmi to naiwnie, ale właśnie ten schemat jest dostrzegalny w Izraelu, Korei Południowej, Finlandii czy innych krajach z małym rynkiem własnym i dobrze przemyślaną strategią budowania kreatywnego, innowacyjnego ekosystemu przedsiębiorczości.

 

No comments yet
Search