Story of one picture


This blog is dedicated to reflections on leadership, business, and technology.
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing
Podcast available at:

Bananowy Song

Bananowy Song

Tuesday, February 17, 2026

by Aleksander Poniewierski, APConsulting

Są w historii kobiety, które z cienia wychodzą i stają się prawdziwymi gwiazdami. Ciekawostką jest, że największe wpadki powodują, iż tłum szaleje na punkcie takich osób. Są niewinne, wyśmiewane i po pierwszych „koślawych” występach zyskują status gwiazd. Zapamiętywane są jako te, które własną inteligencją potrafią czynić cuda. Czasem tak się nie dzieje...

Często wkładane na wysokiego konia, potrafią sobie poradzić, bo są inteligentne i wyraziste. Josephine Baker, Amerykanka, która stała się Francuzką, szpiegowała dla ruchu oporu, zapisując komunikaty atramentem sympatycznym w nutowniku. Pewnego razu podczas występu w Paryżu ktoś wpadł na pomysł, aby ubrać ją w spódniczkę z bananów. Już delikatne pląsy sceniczne spowodowały, że spódnica się rozpadła. Widownia w sekundzie została zmrożona i zażenowana. Lecz artystka zaczęła improwizować taniec, przemieniając klęskę w wielki sukces. Dzięki pierwszym nagraniom z tego okresu można samemu zobaczyć ten geniusz sceniczny: https://www.youtube.com/watch?v=wmw5eGh888Y

Ale nie wszyscy wystawieni na scenę i blask fleszy potrafią się wybronić. Większości ludzi wydaje się, że jak zespół PR przygotuje im formułki wypowiedzi, występ jakoś pójdzie. Niektórzy zakładają, że tematyka, o którą będą pytani (znając pytania), będzie na tyle prosta i oczywista, że odpowiedzi zabrzmią wiarygodnie i naturalnie. Niestety nie radzą sobie z odpowiedziami — i to nie za sprawą stresu, lecz wewnętrznej sprzeczności. Podczas wypowiedzi uświadamiają sobie, że pogrążają siebie, a rytm logiki jest sprzeczny z intencjami. I katastrofa gotowa. Każde następne słowo podkreśla obłudę. Jak kreda na zielonej tablicy w szkole podstawowej zostawia mazy i jazgot. Dźwięk płynący z ust demaskuje fałsz. I rani. Tych, którzy przygotowali spektakl i tych, którzy muszą go oglądać.

I jeżeli sprawa dotyczy tańca z kanibalami, można spadające banany zamienić w performance. Jeśli sprawa dotyczy wartości podstawowych, takich jak prawo wyboru, decydowanie o czyimś życiu lub zakazów i nakazów, sytuacja jest zgoła inna. Nie tylko uwidacznia koślawość tancerki, ale przede wszystkim obłudę scenografa. Albowiem ten ostatni chciał pokazać ludzką twarz, a wyszło zakłamanie, fałsz i próba wmanewrowania w intrygę zarówno samej aktorki, jak i jej audytorium.

Żonglowanie granatami jest widowiskowe, ale należy liczyć się ze skutkami niepowodzenia. Przykro się patrzy na cyrkowca, któremu granat wypada z rąk. Ciekawe, czy producenci widowiska zdecydują się na kolejny show — może tym razem, używając pokiereszowanego artysty, aby zanucił szantę lub pacyfistyczną kołysankę.

Wstyd i żenada (kicz)

„Kiedy budzę się Po prostu dziarski chwat

A za oknem znów Po prostu smutny świat

Zazwyczaj wtedy w myślach się wybieram

Na piękną wyspę, istną dzicz

Dech zapiera, taka piękna jest

Po prostu rzekłbyś: kicz

O no, no, no, no, no, Po prostu rzekłbyś: kicz”

 

No comments yet
Search