Story of one picture
Each story is complemented with photographs, which are worth a thousand words.
Enjoy reading and hearing

Balon
by Aleksander Poniewierski, APConsulting
Wypuszczanie balona, zasłona dymna, czy w języku korporacji „ściema”, to znana technika. Na uwagę zasługuje fakt, że wypuszczający balona ma własny interes i nie liczy się z konsekwencjami. Weźmy hipotetyczny przykład: potencjalnie mogę mieć nieprzyjemności lub może się na mnie skupić zły PR, na przykład w związku z rozlicznymi akcjami o charakterze obyczajowym, więc wypuszczam obłędnie nieracjonalną propozycję zakończenia konfliktu zbrojnego. Co z tego, że giną ludzie, co z tego, że rynki szaleją - ważne, że od mojego problemu odciągnę jakiś procent zainteresowania. No bo są rzeczy ważne i ważniejsze. Chyba wiadomo, kogo może dotyczyć taki scenariusz.
W przestrzeni naszego podwórka dzieje się oczywiście podobnie. Już wszyscy skłócają się ze wszystkimi. Chiny niedobre, Niemcy niedobre. Teraz USA niedobre. Nie kupujmy od tych kowbojów technologii. Najlepiej to powiedzmy im, aby spadali. Będziemy dyskutowali o technologicznej suwerenności w kompletnym odrealnieniu od rzeczywistości.
Czy ja śnię, czy populistyczny ton debaty „technologicznej” właśnie wkracza na taką trajektorię?
W studiach telewizyjnych pojawiają się „krzykacze”, którzy punktują Ministerstwo Obrony Narodowej, że kupuje amunicję czy uzbrojenie od zachodnich partnerów. A przecież jakby dać możliwość produkcji krajowym producentom, to byłoby o połowę taniej. To nic, że możliwości produkcji są prawie zerowe lub że zdolności wytwórcze mogą być za 10 lat... Ale przecież trzeba być patriotą i dbać o to, co polskie, nawet jak tego nie ma.
Obłęd. Nawet dyskusja o polskim samochodzie elektrycznym (sic!) wkroczyła właśnie na poziom absurdu. Ktoś zrobił kilka prototypów, ma zamiar postawić fabrykę (oczywiście na chińskich komponentach) i jest oburzony, że rząd wybiera krótszą drogę, bezpośrednią.
Mercosur trzeba atakować. Bo przecież będzie taniej i gorzej. Ale już nikt nie patrzy na projekcje i zabezpieczenie planu B, jakby w pobliskiej okolicy nic nie rosło lub odcięto Europę od żywności w odpowiedniej skali.
Demokracja jest najgorszym ustrojem. Ten wygrywa, kto głośniej krzyczy. Ten wygrywa, kogo słowa są milsze dla ucha. No i każdy ma prawo głosu, a że głos ten często wychodzi z głowy, która nie zna większego obrazka, to już nieważne.
Jak byłem dzieckiem, myślałem, że jak wypuszczę balon z helem, to poleci w kosmos. Ale na pewnej wysokości on wiotczeje i opada na ziemię. W innym miejscu. Tam ktoś go podnosi z ziemi i zastanawia się, po co ktoś wyrzucał taki ładny balon. Zabiera go do domu, w którym inne dzieci cieszą się nową zabawką. Skażony i brudny. Ale radości od groma.




